Blog Matki Bliźniąt – TwinMama.pl

10 traumatycznych wspomnień z dzieciństwa

Tęsknisz za watą cukrową, koniem na biegunach, wycieczkami do Zoo i zabawą w chowanego na podwórku do późnych godzin wieczornych? Zastanawiasz się jakie życie byłoby piękne bez diety, cellulitu, kredytów, pracy w korpo, konieczności gotowania sobie obiadów, farbowania odrostów i obcowania z polityką? Zapewne przychodzi Ci na myśl beztroski czas dzieciństwa, kiedy wszystko było proste, cudowne i cukierkowe. Czy aby na pewno? Pozwól, że zdejmę odrobinę ciężaru z Twoich ramion. Za chwilę zrozumiesz, że jednak wcale nie masz za czym tak bardzo tęsknić.

 

10 wspomnień, które potwierdzą, że dzieciństwo to nie bułka z masłem

 

1. Suwak

„Broda do góry, zapnę Ci kurteczkę.” I chociażbyś wzrok swój błagalny nie wiem jak w niebo wbijał i szyją próbował sięgnąć słońca i tak w 90% przypadków kończyło się to poderżnięciem gardła, a przynajmniej tak Ci się wydaje.

2. Gumka od czapeczki

W człowieku, a zwłaszcza w babie chyba po prostu jest zaprogramowane coś takiego, że dla wspaniałego wyglądu jest w stanie wiele wycierpieć. Sylwester, szóste urodziny koleżanki, karnawałowy bal w przedszkolu. Każdy miał, każdy nosił i każdy cierpiał tak samo, kiedy dorosły z nonszalancją montował nam na głowie czapkę, koronę lub inne ustrojstwo. Broda do góry i… strzał! A teraz, kiedy już jesteś starym koniem i trafi Ci się jakiś kinderbal, spróbuj nie zamknąć odruchowo oczu, kiedy ktoś instaluje Ci na głowie coś z tą cholerną gumką.
 

3.Zaraz!

Nie rozumiem o co cały ten szum. Przecież naprawdę już miałam kończyć moją super ważną aktywność i iść spać, kąpać się, myć zęby, sprzątać, ubierać się, odrabiać lekcje, wyprowadzić psa czy zrobić coś równie absurdalnie nieistotnego w porównaniu do rzeczy, którą aktualnie się zajmuję. Nigdy tego nie rozumieli prawda? Nie dość, że upierdliwe przypominanie co 10 min przez te trzy i pół godziny non stop, to jeszcze zawsze na koniec awantura, kara, szlaban, chłosta i przypalanie rozżarzonym żelazem. Po co to? No po co? Przecież nie mam sklerozy. Przecież właśnie szłam! Już! Zaraz.
 

4. Chusteczka nie do końca higieniczna

Powinnam się chyba cieszyć. Wśród ssaków na porządku dziennym jest wylizywanie do czysta potomstwa przez Matkę. Dziękuję Ci Mamo, że jednak używałaś pośrednika w postaci chusteczki. Jedynym usprawiedliwieniem jest chyba to, że wtedy nikt raczej nie miał dostępu do mokrych, których teraz używamy na co dzień i do wszystkiego. Trzeba sobie było jakoś radzić, jeżeli w pobliżu nie było bieżącej wody. Ale nie powie nikt chyba, że robiło to jakąkolwiek różnicę, czy chusteczkę śliniła Matka czy sam delikwent, a potem sru! Lody, czekolada, bita śmietana. Cokolwiek, co przydarzyło nam się na twarzy, natychmiast znikało pozostawiając jedynie… niesmak. Dosłownie. 
 

5. Brutalna prawda o kotlecie

Jak to? To mięsko nie rośnie na drzewie? To ta świnka i krówka, to one już nigdy więcej nie… A kurczaczek? Pamiętasz moment, kiedy poznałeś tę brutalną prawdę? Masakra.
 

6.Publiczne występy

Święta, komunie, chrzciny, imieniny ciotki. „Zaśpiewaj piosenkę, no tą co się uczyłaś w szkole. Powiedz wierszyk. Uwaga! Cisza wszyscy! Będzie występ! Nie, nie.. Chodź tutaj. Stań na stołku! Tym najwyższym. Tak żeby wszyyyscy Cię widzieli.”
 

7. Drewniany patyczek

Szpatułka, czy jak to się zwie. U pediatry na biurku dwa pojemniki z oznaczeniami nabazgranymi flamastrem na kawałku plastra. Niezwykle profesjonalnie i wiarygodnie brzmiące „czyste” i „brudne”. Ten suchy badyl lądujący gdzieś mniej więcej 14 centymetrów za migdałkami zanim zdąży wybrzmieć pierwsze „O” w „Otwórz szeroko buzię i powiedz AAAAA”. Przecież otwieram! Tak super szeroko! Szerzej naprawdę się nie da! A jeśli chcesz zobaczyć mój żołądek od środka, to wymyśl sobie inny sposób. Poza tym, czy tylko ja się zastanawiałam, czy oni na koniec dnia po prostu nie przekładają z powrotem brudnych szpatułek do pojemnika z czystymi? Przecież wszystkie wyglądały tak samo. Mogłyby się jakoś barwić np. na różowo po użyciu. Czy coś.
 

8. Woda utleniona

Nie ważne, że gleba była tak sroga, że oprócz gwiazd zobaczyłeś planety, Kucyki Pony, tańczące jednorożce i chomika w zbroi ujeżdżającego jednego z żółwi ninja. Nie ważne, że kolano zdarte, krew się leje strumieniami, mięso na wierzchu, a jak się przyjrzeć, to i kość chyba widać. Moment połączenia tego szatańskiego płynu z ciałem, do dziś pojawia się w najgorszych koszmarach powodując zimne poty, dreszcze i przerażenie. Trauma, że hej.
 

9. Fluoryzacja

Czy ktoś mi powie, dlaczego za każdym razem nie mówiłam Pani w szkole, że zapomniałam szczoteczki do zębów? To się jakoś „odpracowywało”? Była tura poprawkowa? Wyrzucali ze szkoły za brak szczoteczki? Wysyłali na przymusowe roboty do najbliższej publicznej toalety?
.

10. Klocek Lego

Komentarz zbędny. Przedmiot mityczny. Najbardziej znane narzędzie do zadawania bólu, jakie można znaleźć w dziecięcym pokoju. Nie wiem tylko, czy powinien cieszyć czy martwić fakt, że cierpienie, wywołane jego bliskim spotkaniem z bosą stopą, jest tak samo traumatyczne dla dziecka, jak i rodzica. Jeśli więc jeszcze nie masz dzieci, a sam nie bawisz się Lego, ciesz się chwilami spokoju i wolności od życia w nieustannej traumie związanej z przypadkowym wdepnięciem
 
Co tu dużo mówić. Nie było lekko. Dorosłość bywa upierdliwa, ale trzeba spojrzeć prawdzie w oczy. Od tego wszystkiego, już chyba lepszy ten cellulit.
Inline
Inline