Blog Matki Bliźniąt – TwinMama.pl

5 absurdów macierzyństwa

Tak dla odmiany dziś o macierzyństwie nieco chciałabym napomknąć. Zaskakujące to dla was zapewne. Wiem. Część czytających mnie, ta już ubabrana w rodzicielstwie po pachy, za chwilę przyzna mi rację. Reszta może się trochę zdziwi, a może wcale nie? Bo, że macierzyństwo pełne jest niespodzianek to raczej sprawa oczywista. Nie mniej niektóre absurdy dnia codziennego nigdy nie zostaną dla matki obojętne.

 

5 ABSURDÓW MACIERZYŃSTWA

Im bardziej dziecko zmęczone, tym gorzej zasypia

Och jak dobrze, że drzemka w ciągu dnia była taka krótka. Może nawet zupełnie udało się jej uniknąć? Do tego dodajmy jakieś mocne wrażenia. Może np. odwiedziny u znajomych? Albo w jakimś ruchliwym publicznym dzieciolubnym miejscu? Delikwent lub delikwentka ewidentnie odłączają powoli zasilanie. To będzie cudowny wieczór. Szybka kolacja, kąpiel i zaśnie jeszcze pewnie przed bajką na dobranoc albo jakoś w połowie drugiego zdania. A potem? Cały, wspaniały, błogi i spokojny wieczór dla Ciebie…
Nie. Bo nie wiedzieć czemu im większe zmęczenie, tym większa wola walki w dziedzicu. Ja nie wiem. Czy to jakieś zagubione zwierzęce instynkty się odzywają? Żeby za wszelką cenę nie poddać się i nie stracić czujności? Czy one zawsze tylko drzemią? Żeby przypadkiem nie zapaść w głębszy sen i nie dać się zaskoczyć drapieżnikowi? Moja Z. ma np. coś takiego, że im więcej wrażeń i większe zmęczenie w środku dnia, tym więcej pobudek w nocy. Gdzie sens ja się pytam? Gdzie logika?

Krzyczysz na dziecko, żeby przestało krzyczeć.

No powiedz, że nigdy Ci się to nie zdarzyło. Ani razu. Ani pół. Wrzasnąć, żeby w końcu dzioby małolaty pozamykały. Gorzej jak dojdziecie do tego etapu, że gówniarzeria nie wiedzieć skąd wpadnie na pomysł aby „sama zamknij dziób!” odkrzyknąć…
Ja wiem i Ty to wiesz. Wrzask jest bez sensu. No, ale powiedz, jak żyć? Kiedy 14 raz prosisz, żeby nie skakały jak małpa na drucie na łóżku i nie piszczały wniebogłosy w 48 minutę godziny dwudziestej pierwszej.

Im więcej ciebie tym mniej (jesteś potrzebna)

Cały dzień wypruwasz sobie flaki, żeby towarzystwo zadowolić? Karmisz, zabawiasz, lulasz do snu i całujesz stłuczone kolanko? A do tego pierzesz, sprzątasz, gotujesz? Poczekaj no niech tylko ojciec z roboty wróci. Na kim uwaga cała i miłość się skupi?A jeszcze jak babcia albo wuj z ciocią wpadną w odwiedziny?
Spokojnie, spokojnie. Czy ja mówię, że to źle? Korzystaj z chwili nieuwagi. Podrap się po tyłku, zetrzyj zaschniętą poranną jajecznicę ze swoich spodni lub oddaj się innej równie fantastycznej czynności, na którą cały dzień nie miałaś czasu. Może nawet zdążysz pójść siku.

Im droższą i wspanialszą zabawkę dla swojego potomka kupisz, tym większa szansa, że nawet na nią nie spojrzy.

 
Czytasz blogi? Przeszukujesz Internet? Oglądasz najnowsze katalogi najmodniejszych firm? Pragniesz aby Twoje dziecko otoczone było jedynie przedmiotami najwyższej jakości? Najbardziej funkcjonalnymi? Najbardziej eko?
Z najwspanialszym dizajnem? Z najtrwalszych materiałów? To świetnie. Twoje pragnienia są naprawdę szlachetne. Jeżeli jednak na serio zamierzasz wydać furmankę hajsu na te cudeńka lepiej najpierw rozpędź się i walnij w ścianę, a jak już oprzytomniejesz to kup coś dla siebie. Dziecko najprawdopodobniej upodoba sobie coś w stylu mikro auta, któremu już na starcie odpadło jedno koło. Taki rarytas, wiecie, z jajka z niespodzianką albo ze sklepu z wszystkim za 5 zł. Ewentualnie walki wśród rodzeństwa mogą wybuchać o Twoją szczotkę do włosów, gąbkę do naczyń albo guzik w kształcie muchomora. #potwierdzoneinfo

Nie ma na świecie nikogo innego, kogo byś tak kochała, a jednocześnie tak bardzo chciała od czasu do czasu rozszarpać.

Podobno od miłości tylko krok do nienawiści. Macierzyństwo ma swoją własną wersję tego twierdzenia. Od miłości bowiem, tej najczystszej, najgłębszej, najwspanialszej tylko kroczek malutki dzieli czasem od najprawdziwszej i niczym nieograniczonej kurwicy. Wiadomo, że nie zawsze. Wiadomo, że nie non stop. Ale czekam na zgłoszenie odważnej, która przyzna, że nigdy, przenigdy w całej macierzyńskiej podróży nie została trafiona przez tak zwany szlag. Ktoś się zgłasza? Nie widzę chętnych. No właśnie.
Macierzyństwo pełne jest absurdów. Wspomniana przeze mnie wielka piątka to tylko czubeczek góry szczęścia na jaką nasze dzieci na co dzień pozwalają nam wspinać się niczym Syzyf. Daleko mi jednak do narzekania, bo nawet jeśli pchamy pod tę górę jakiś ciężar to czy nie jest on, mimo wszystko, najcudowniejszy na świecie?

Jeżeli podoba Ci się to co piszę daj koniecznie znać w komentarzu tu lub na Facebook’u.

Będzie to dla mnie znak, że warto, że ktoś chce czytać i wspaniała nagroda za serce i czas włożony w przygotowywanie moich tekstów.

Polub o TU i zaproś do polubienia innych, a najlepiej udostępnij, dzięki temu tekst dotrze do większej liczby zainteresowanych, a Facebook nie przestanie podsyłać Ci aktualności z TwinMamy.

Tak ten nicpoń FB teraz działa. Nie klikasz, nie lajkujesz – znaczy, że nie warto Ci pokazywać więcej moich treści, a tego byśmy nie chcieli, prawda? 🙂

Inline
Inline