Blog Matki Bliźniąt – TwinMama.pl

Alternatywny kalendarz adwentowy dla dorosłych

Ostatnimi czasy hasło kalendarz adwentowy powoduje we mnie pewien zgrzyt. Może to trauma zwana syndromem pustego okienka. Wiecie, wtedy, kiedy większość czekoladek opada na dół opakowania. Może to fakt, że jest teraz tego tałatajstwa tak dużo, tak bogato, tak więcej i mocniej, że zamiast radosnego odliczania do Świąt zostaje nam jedynie solidne karmienie naszego konsumpcjonizmu.

 

Sama idea kalendarza jest jak najbardziej ok. Podoba mi się trend na samodzielne ich przygotowywanie w oparciu o zbiór zadań do wykonania, czy historyjek związanych ze zbliżającymi się Świętami. Tak, żeby budować nastrój i gotowość na to właściwe świętowanie, zamiast już od pierwszego grudnia ścigać się z Mikołajem.

Każdy kto pamięta cudowne Święta z własnego dzieciństwa chciałby, żeby jego dziecko mogło doświadczyć tego samego. Jak inaczej mu w tym pomóc, jak nie poprzez własne nastawienie?

Pokażmy najmłodszym, że święta to nie tylko szalony pęd po więcej, bardziej i mocniej. Pokażmy im ciepło. To prawdziwe, ze środka. Pokażmy dobro, które się w nas budzi. Pokażmy radość z bycia razem.

 

W związku z powyższym oto jest…

 Świąteczny nastrój w pigułce – alternatywny kalendarz adwentowy dla dorosłych

 

Ja również, zamiast czekoladek i plastikowych gadżetów przygotowałam ów kalendarz w formie zadań. Spokojnie. Nie będzie ich aż 24. Bądźmy realistami. Masz tu połowę. Zgrabną dwunasteczkę.

  1. Zadzwoń do babci, dziadka, cioci. Do kogoś z kim dawno nie miałaś kontaktu, a kto prawdopodobnie na ten kontakt czeka. Nie dopiero w wigilię z życzeniami. Zadzwoń teraz. Tak po prostu. Pogadać.
  1. Zmień opony na zimowe. Jak najszybciej. Potem nagle wszyscy w szoku, że śnieg spadł i kolejka do wulkanizacji na 3 dni czekania. W tym przedświątecznym szaleństwie ułatwmy zadanie sobie i pozostałym kierowcom.
  1. Nie przewal wszystkich pieniędzy na prezenty. Tych pieniędzy co to je masz i tym bardziej tych, które tak łatwo i szybko można dostać w zgrabnych ratach. Ja wiem. Wszystko takie piękne i kuszące. No więc dobrze. Przynajmniej spróbuj.
  1. Nie przewal wszystkich pieniędzy na prezenty dla dzieci. Ten punkt zasługuje na swoją oddzielną kategorię, prawda? Dojdą jeszcze prezenty od babć, cioć, przedszkolnego Mikołaja. Skończy się na tym, że przy odpakowywaniu ostatniego prezentu, młodzian nie będzie już nawet pamiętał co dostał na początku. Mniej, a lepiej. Serio. Wystarczy.
  1. Upiecz pierniczki. Jeśli masz dzieci w wieku już kumającym cokolwiek poza lizaniem własnej stopy, pierniczki wydają się czymś oczywistym. Ale ja mówię do Ciebie człowieku jeszcze bezdzietny albo z potomstwem jeszcze lub już niezainteresowanym tematem. Dla swojej frajdy je upiecz i na choince powieś. Daj się ponieść posypkowemu i polewowemu szaleństwu.
  1. Pomóż komuś. Zima i czas przedświąteczny bardzo mocno przypomina brutalną rzeczywistość tych, którzy w życiu maja mniej szczęścia od nas. Zewsząd napływają informacje o samotnych osobach starszych, dzieciach w domach dziecka, o zmarzniętych zwierzętach w schroniskach. Nie słuchaj malkontentów. „No tak. Nagle się wszystkim przypomina przed Świętami!” I dobrze. I niech się przypomina. Niech to będzie wielki świąteczny zew pomagania. A nóż nam tak zostanie na stałe? Tutaj daję Ci „gotowca”. Klikasz i pomagasz O TU
  1. Idź do kościoła. To oczywiste, powiesz? Mam wrażenie, że często poprzez bombkowo-prezentowe szaleństwo odbiegamy od głównego sensu tych Świąt. Powiesz, że w sumie to Ci do kościoła nie po drodze, ale lubisz choinkę i Mikołaja? Tak czy siak pójdź. Chociażby ten jeden raz. Spróbuj zrozumieć gdzie i po co się to wszystko zaczęło. Gwarantuję, że możesz na tym wyjść tylko na plus.
  1. Zrób dobry uczynek. Niech to będzie ktoś obcy albo ktoś znajomy. Wszystko jedno. Zrób coś miłego. Zupełnie bezinteresownie. Nawet jeśli miałoby to być jedynie przepuszczenie starszej osoby w kolejce w biedrze. Albo wniesienie zakupów na piętro. To naprawdę nie musi być spektakularne. Zrobi dobrze komuś, a zobaczysz jak tobie to zrobi dobrze.
  1. Wyślij tatę na badania. Zakładam optymistycznie, że październik tak mocno trąbił nam o profilaktyce, że każda kobieta jest już po przeglądzie, prawda? Czas na tatę. Tatusiowie ci młodsi i ci starsi stażem. Jesteście nam potrzebni na bardzo, bardzo długo. Dla nas, waszych żon, czy dzieci jesteście oczywiście super bohaterami, ale prawda jest taka, że nie macie super mocy. Wasze ciało jest tak samo ludzkie jak nasze. Na przegląd marsz.
  1. Zaplanuj porządki. Nie zostawiaj wszystkiego na ostatnią chwilę. Daleko mi do perfekcyjnej pani w białych rękawiczkach, ale umówmy się, świąteczne porządki są jak ubieranie choinki. Nadają klimat, pasują do otoczki. Niech tylko poczucie obowiązku sprzątania nie odbierze ci radości z przygotowań. Spokojnie. Jezus się nie obrazi, jeżeli w tym roku nie umyjesz dla niego okien. Jeszcze jedno. Zwracam się do ciebie indywidualnie, ale jeżeli nie mieszkasz sama/sam to zrozumiałe, że podział obowiązków planujemy wspólnie. Chyba nie mieszka z wami żaden Kopciuszek?
  1. NIE kupuj żywego karpia. Tak, ja też pamiętam karpia pływającego w naszej wannie na tydzień przed świętami. Tej tradycji jednak naprawdę nie powinniśmy pielęgnować. To jest dla ryb absolutna katorga. Jeżeli jesteś świadkiem sprzedaży żywej ryby możesz zareagować. Więcej na ten temat znajdziesz na stronie jeszczezywykarp.pl
  1. Niech Święta pachną. Uwielbiamy otaczać się plastikowymi błyskotkami. Lampki, lampiony, brokat, bombki na kilogramy, girlandy i świecący renifer przed domem. Zupełnie niewielkim kosztem można już zawalić dom świąteczną chińszczyzną, lepiej niż babcia ukochana obiadem nasze brzuszki przy niedzielnym spotkaniu. Zamykasz oczy – Świąt jakby nie ma. Otwierasz oczy i jesteś na świątecznym festynie. A zapach? Zapach jest zawsze. Czuć go już od progu. Świeże gałązki choinki. Pomarańcza z powbijanymi goździkami wylegująca się na kaloryferze. Parujący z gara kompot z suszonych owoców. Cynamon. Nawet świeczka zapachowa. Czujesz? No właśnie. Naprawdę nie potrzebujemy świecidełek (aż tyle 😉 ) żeby poczuć Święta.

 

Na sam koniec jeszcze jedno zadanie. Dodatkowe. Chociaż jest tak naprawdę wyjściowym. Kolorowym długopisem na ozdobnej kartce lub zupełnie zwykłym w najzwyklejszym notesie. Forma ma drugorzędne znaczenie. Liczy się systematyczność. Zapisuj codziennie co dobrego ci się przydarzyło. Nawet jeśli to był niepozorny drobiazg albo któryś z punktów naszej listy. Niech to będzie miesiąc małych cudów. To dopiero będą Święta. Czujesz?

_____________________________________________________________________________

Jeżeli spodobał Ci się ten wpis, koniecznie daj znać.

Zostaw komentarz tu lub na Facebook’u. Polub, a nawet udostępnij śmiało.

Wtedy widzę, że nie piszę w próżnię, że jesteś tam, po drugiej stronie. Dzięki!

Znajdziesz mnie też na Instagramie o TU

Inline
Inline