Blog Matki Bliźniąt – TwinMama.pl

Bajka o Mądrej Matce #mamasiębada

Dawno, dawno temu, za lasami, za górami 

żyła sobie Matka, która najbardziej na świecie kochała własne dzieci. Oprócz miłości dawała im wielkie wsparcie i przykład, jak radzić sobie w życiu.

Matka była ich opiekunką, przyjaciółką, powiernikiem wszelkich trosk. Gotowała, prała, sprzątała, przytulała, całowała i czytała bajki na dobranoc. Zapewniała im wszystko, co najważniejsze. Dzięki niej czuły się bezpiecznie. Czuły się kochane.

Matka była też silną i niezależną kobietą. Nie zawsze stawiała się na ostatnim miejscu. Potrafiła znaleźć czas dla siebie i zorganizować nawet cały dzień wolny, zostawiając dzieci pod opieką dziadków. Sama udawała się wtedy na zakupy, do kosmetyczki lub fryzjera albo z Ojcem do kina i knajpy na romantyczną kolację. Zdarzało jej się wrócić późną nocą po lekko nakrapianymi wieczorze w gronie znajomych, a świat nie stawał przez to nagle w płomieniach.

Matka miała swoją pasję. Coś, co czyniło ją jeszcze bardziej wyjątkową, a oprócz tego sprawiało niesamowitą frajdę i dawało ten specyficzny błysk w oku.

Matka była spełniona. Miała wszystko, co w życiu najcudowniejsze. Dach nad głową, kochającego męża, wspaniałe dzieci i kilkoro plączących się między nogami sierściuchów. Matce nic nie brakowało.

A ponad wszystko…

Matka była bardzo, bardzo mądra. Wiedziała dobrze, że największym szczęściem, jakim może obdarzyć swoją rodzinę, jest ofiarowanie im siebie samej na długie, długie lata i to w jak najlepszej formie. Dlatego też Matka dbała o siebie. Regularnie chodziła do lekarza na badania okresowe. Odwiedzała internistę, który kierował ją chociażby na podstawowe badania krwi. Zaglądała do ginekologa, wykonując przy okazji cytologię czy badanie piersi. Cyklicznie przybijała piątkę ze stomatologiem zwłaszcza, że w ciąży jej zęby trochę ucierpiały.

Matka doskonale wiedziała, że nawet piękna, wysportowana, zadbana kobieta z elegancką hybrydą na paznokciach, bez regularnego przeglądu własnego podwozia, jest jak pacha psiknięta najdroższą perfumą, a nie będąca nigdy wcześniej umytą, o goleniu już nie wspominając.

Matka nie wierzyła w zabobony i porzekadła. Nie powtarzała bzdur, że człowiek jest zdrowy, dopóki nie pójdzie do lekarza. Matka nie robiła z takich wizyt dramatu. Nie narzekała, że nie ma czasu, że kto zostanie z dziećmi, że są ważniejsze sprawy. Matka wiedziała, że jej zdrowie jest najważniejsze.

Matka doskonale znała znaczenie słowa profilaktyka. Wiedziała, jaka siła kryje się za tym słowem.

To była naprawdę mądra Matka.

Morał z tej bajki jest prosty, choć może nie wszyscy go znamy.
Mądrymi Matkami jesteśmy wtedy, gdy się regularnie badamy.

„Bajka o Mądrej Matce” zainspirowana została przez akcję #mamasiębada, którą zapoczątkowała i do której zaprosiła mnie MamaCarla.

Bądź Mądrą Matką i umów się gdzie trzeba. Nie odwlekaj wizyty u lekarza na kolejne stulecie. Możesz tyle nie pożyć. Żeby nie siać hipokryzji dodam, że sama mam cotygodniowe randki z uroczą Panią stomatolog od kilku miesięcy, a w nadchodzącym czekają mnie co najmniej dwie wizyty u różnych specjalistów.

Coś boli? Coś strzyka? Nie zaglądałaś gdzieś, gdzie już dawno trzeba było zajrzeć? A może terminy są tak odległe, że najbliższa możliwa wizyta dopiero za dwa lata? Tym bardziej nie czekaj i zdzwoń już w tym tygodniu.

Bądź inspiracją. Zadzwoń do Mamy, pogoń Ojca dzieci, niech on też się zbada, a co tam, do swojego Ojca też zadzwoń.

Wrzuć na Fejsa lub Instagram, czy co tam jeszcze używasz zdjęcie przedstawiające twoją chwilę dla siebie. Chwilę z książką, z kawą, z paczką żelków i oznacz #mamasiębada. Udostępnij ten wpis lub zajrzyj na wspomniany blog MamaCarla.

Pamiętaj! Bez klepnięcia wizyty u lekarza się nie liczy!

Inline
Inline