Blog Matki Bliźniąt – TwinMama.pl

Dlaczego Bliźnięta to mniej kochane dzieci

Każdy ma prawo do wyrażania własnego zdania. Jest jednak bardzo płynna granica między wyrażaniem własnego zdania, narzucaniem go oraz zwyczajnym hejtem. Środowisko Matek jest chyba jednym z najbardziej konfliktowych środowisk świata. Jeśli nie najbardziej.

W poszukiwaniu odpowiedzi na kilka nurtujących mnie tematów niejednokrotnie, dzięki internetowym „Matkom Terrorystkom” (sorry Matki, ale Ojców Terrorystów jeszcze nie spotkałam 😉 ), miałam możliwość przekonania się, że moje dzieci są niestety poszkodowane z założenia. Co się rozumie samo przez się – mniej kochane, a życie ich ścielić się będzie traumą, niepowodzeniami i na bank, co najmniej depresją. Poniżej kilka przykładów:

Chusty/nosidła – tak modne, tak wow! Widziałam kiedyś, gdzieś w necie koszulki z wzorem przedstawiającym bobasa w chuście/nosidle u mamy na brzuchu i napisem w stylu „Noszę, więc kocham” . W takim razie ja nie kocham. Bo nie noszę. Jestem prawie przekonana, że w przypadku „pojedynczego” dziecka nosiłabym. Pomysł wydaje mi się spoko. Dziecko pewnie to lubi. Jest mu tak milusio i cieplusio. Słyszy serce Matki itp. Nie trzeba się tez tarabanić z wózkiem. Spoko. Przy Bliźniętach nie widzę takiej opcji. Pewnie jestem wyrodną Matką. Mogłabym w sumie nosić jedno na brzuchu, a drugie na plecach.

Szelki – nie mogę na razie powiedzieć jak wygląda spacer z dwójką już mniej lub bardziej dziarsko maszerujących dzieci. Oprócz tego, że moje dzieci będą najwspanialsze na świecie, najgrzeczniejsze, najmądrzejsze i najrozważniejsze.. Stop! Przecież już takie są! 😉 Nie mniej, od czasu do czasu, towarzyszy mi wizja niczym nie zapowiedzianej wielkiej ucieczki, kiedy to bez wyraźnej przyczyny, ani na Boga, choć sygnału ostrzegawczego, małego nawet, towarzystwo rozbiega się każdy w swoją stronę, w pobliżu ruchliwego skrzyżowania najlepiej. Tu na myśl przychodzi wynalazek w postaci wszelkiego rodzaju szelek, smyczy czy inaczej zwanych uwięzi. Myśl moja jednak szybko rozproszona zostaje gromkimi okrzykami w postaci obrończyń wolności dziecięcej, prawa do zwiedzania świata oraz konieczności podążania za potrzebami dziecka. Napotykam liczne komentarzy typu : cyt.„Na smyczy to się psa trzyma nie dziecko!”, „Jak można dziecko tak poniżać!” itp. Naprawdę… ? NAPRAWDĘ ?? W takim razie zapraszam do przedyskutowania tej kwestii z Matką Bliźniąt.

Karmienie piersią. Dla mnie temat rzeka. Podstawowy, główny i najbardziej oczywisty punkt programu. Król wśród królów w temacie odrzucenia, braku matczynej miłości, zaniedbania i świadomego krzywdzenia własnych dzieci. Dlaczego nie karmię piersią, to temat na oddzielny wpis. Nie karmię i już. Bardzo chciałam i nie do końca podoba mi się taka kolej rzeczy.  Wyłam na początku wielokrotnie z tego powodu. Wszystko to kompletnie nieistotne. Na bank nie dałam z siebie wszystkiego. Nie zrobiłam wszystkiego, co można było zrobić i nie karmię, bo nie kocham własnych dzieci, a przynajmniej kocham mniej, niż powinnam. W końcu cycki dwa, ręce dwie, bachory dwa. Wszystko się zgadza.

Usypianie – Jedną z pierwszych lekcji, którą Ojciec udzielił dzieciom jakoś koło 6 tygodnia ich życia płodowego było: „Podstawowa kwestia. W nocy się śpi.” Ojca trzeba słuchać, więc nie zakładaliśmy opcji, że będzie inaczej. Mimo to, zastanawiałam się od czasu do czasu 😉 , jak to będzie, jeśli problemy z usypianiem się jednak pojawią. Szukałam różnych interesujących, skutecznych i sprawdzonych taktyk. W oko wpadła mi między innymi książka „Każde dziecko może nauczyć się spać” oraz dyskusje na jej temat. W skrócie: dziecko zasypia samo w swoim łóżeczku, a nie na rękach, w kołysce, wózku itd. Rodzic w chwilach kryzysu towarzyszy dziecku, nie wyjmując go jednak z łóżeczka, a takie towarzyszenie odbywa się wg. ściśle określonych ram czasowych. Nie twierdzę, że metody tam opisane są najlepsze na świecie. Wszystkich, którzy uważają, że książka promuje metodę na bezduszne porzucenie dziecka „aż się wypłacze” zapraszam do przeczytania jej ZE ZROZUMIENIEM przed rozpoczęciem jakichkolwiek dyskusji. Abstrahując jednak od książki (to tylko przykład), osoby uważające, że nauka samodzielnego zasypiania w wygodnym, własnym łóżku, wyrządza dziecku krzywdę, a objawem bezwarunkowej miłości jest np. lulanie godzinami, spanie w jednym łóżku do osiemnastki itp., bo przecież będzie płakało, bo to takie urocze, bo jak nie, to nie zaspokajamy PODSTAWOWYCH potrzeb dziecka i jest ono (a jakże) niekochane… zapraszam do dyskusji z Matką Bliźniąt.

W związku z powyższym , jeśli czytają to inne Matki Bliźniąt lub Matki „Pojedyncze” 😉 , które z różnych względów nie wykonują wspomnianych zaleceń bycia Najlepszą Matką Świata… Nie martwcie się! Nie jesteście same. Takich wyrodnych Matek jest więcej. Myślę, że można by już zawczasu założyć grupę wsparcia dla tych mniej kochanych dzieci. Może uda się je jeszcze jakoś uratować.

Jeżeli uważasz, że jestem stworzona do tej roboty, zostaw kciuka TUTAJ. Jeśli tak myślisz, a kciuka nie zostawisz, to uschnie Ci wskazujący palec niedominującej ręki. Ja bym nie ryzykowała.

  • K

    Piszesz rewelacyjnie sprawiając ze nie czuje sie osamotniona w emocjonalnych zmaganiach z moja dwójka 🙂
    Rób dalej to co robisz 🙂
    Pozdrawia wyrodna matka twinsow

    • TwinMama

      Dziękuję i pozdrawiam Klub Wyrodnych Matek 😉

  • kejt.

    Właśnie ostatnio coraz więcej słyszę wokół siebie krytyki.a przeciez każda matka wie najlepiej co jest najlepsze dla jej dzieci. Dzięki za kolejną dawke wspólnej prawdy 🙂 pozdrawia kolejna wyrodna 😉

    • TwinMama

      Z jednej strony każdemu się czasem ciśnie na usta jakaś „mądrość”, a z drugiej dokładnie tak jak piszesz 🙂 bo to Mamy znają najlepiej swoje dzieci i ich potrzeby.

  • Emi

    Bardzo się cieszę ,że tu trafiłam. Nie mogę się doczekać kolejnych wpisów 🙂

    • TwinMama

      Rozgość się 🙂

  • Kaśka

    Nie zapominajmy np. o wczesnym chodzeniu do sal zabaw czy na basen gdy tata jest w pracy

  • TwinMama

    ooo… tego nie znałam 😉

  • GosiaczeqN

    Ja miałam problem jedno wykarmić, a o dziwo chwilę dwójkę karmiłam. Chusty nie uznawałam z jednym. Jedno udało mi się nauczyć samodzielnego zasypiania, przy dwójce mam problem z córeczką, synek sam zasypia. Ani twixów nie noszę godzinami na rękach bo by mi odpadły ani starszego syna nie nosiłam bo bym się później nie uwolniła na zrobienie obiadu. Tak jestem wyrodną matką, ale jakimś cudem starszy syn mnie kocha, ciekawe co twixy powiedzą za kilka lat.
    A cieszę się, że maluchy nie śpią z nami bo mamy czas dla siebie.

    • TwinMama

      Coś mi się wydaje, że reklamacji w przyszłości nie będzie 😉

      • GosiaczeqN

        Też mi się tak wydaje 🙂

  • Anita

    Szczerze… nigdy nie czułam się z tego powodu wyrodną matką, a raczej normalną, która tym samym „robi przysługę sobie i dziecku” 🙂 Później te „niewyrodne mamusie” mają pretensje do całego świata, że lulają na rękach 13 kg, że nie mają w nocy z mężem chwili dla siebie itd. Od początku karmię mlekiem modyfikowanym, bo nie miałam pokarmu i syn się chowa świetnie. Jak się kpmuś to nie podoba.., trudno, jego problem 🙂

    • TwinMama

      I każdy powinien mieć szansę czuć się dobrze we własnej skórze i ze swoimi wyborami. 🙂

  • Edi

    Strasznie milo mi to czytac i czuc ze nie jestem sama. Ja tez jestem jak najbardziej zla i wyrodna matka dwulatki i blizniat. Mam porównanie jak to bylo miec tylko jedna córeczkę a teraz miec ich trojke. Spotkalam sie z wszystkim o czym piszesz. Najsmutniejsze jest ze ludzie zamiast wspierac takie mamy ” ryja nam berety” oceniajac nas i prawiac nam moraly. Jestem za zalozeniem takiego klubu 😉 p.s. gdzie w tym calym zmaganiu sie z trudami macierzynstwa jestesmy my? Czy my w ogole cos znaczymy? Jestesmy choc troche wazne?
    Pozdrawiam mamuski

    • TwinMama

      Ludzie właśnie niestety tak mają, że lubią się wymądrzać, krytykować i narzucać własne zdanie… Pierś do przodu i olać to! 🙂

  • Emi

    A ja nie do końca się zgodzę z Edi- my mamy czwórkę dzieci- 8 -latkę, 5 -latka i 4-miesięczne bliźniaki i bardzo często się zdarza, podczas gdy idziemy gdzieś całą rodziną -że ktoś powie miłe słowo, usmiechnie się, zapyta jak to jest mieć dość dużą rodzinę. Owszem zdarzają się osoby, głównie panie 60+ , które patrzą na nas jak byśmy byli rodziną patologiczną-gdy przejdziemy to słyszymy jakieś cichaczem mówione komentarze…-ale nas to nie obchodzi.

    • TwinMama

      Zgadzam się.Tylko chyba ludziom, z którymi spotykamy się twarzą w twarz „trudniej” jest się wymądrzać i hejtować, krytykować… Chociaż i tacy oczywiście się pewnie zdarzają.;) Często widzę uśmiechy, słyszę komentarze bardzo pozytywne. Co innego jednak dzieje się w internecie niestety. Gdzie każdy jest anonimowy. Każdemu się wydaje, że wie lepiej itd. i wtedy robi się już nieciekawie

  • Emi

    A że jedno dziecko płacze bo mama ma zajęte ręce, a drugie jest złe bo mama nie kupiła zabawki gdy szliśmy tylko po zeszyt, najstarsze płacze bo chce zostać na placu zabaw -uodporniłam się na to a jeśli innym to przeszkadza-ich problem.

    • TwinMama

      Bardzo słusznie 🙂 Chyba uodpornienie się, to najlepsza opcja, bo ludzie zawsze będą gadać 😉

  • A ja nie jestem „wyrodna”,przynajmniej nie we wszystkich punktach,ale każdy robi jak uważa,c’nie?;)

    • TwinMama

      Tylko o to chodzi. Nie mam osobiście problemu z żadną z poruszonych kwestii, ani z osobami co różne opcje praktykują lub nie. Mam za to straszliwy problem z ludźmi, którzy napastliwie i agresywnie narzucają swoje zdanie lub krytykują innych, bo właśnie każdy ma swoje powody i prawo do własnych wyborów. 🙂

  • Pingback: Super Matka - Twin Mama()

  • podoboba mi się Twòj sposòb myślenia… luźny sposòb myślenia nt. wychowania pakietu maluchòw ;:)

    • TwinMama

      Luz i spokój… tylko to nas uratuje! 😀

  • Ilonka

    Tak jestem WYRODNĄ MATKĄ! Ile ja to już razy słyszałam… To takie frustrujące

    • TwinMama

      Koko dżambo i do przodu. 🙂 Nie słuchać. Nie przejmować się. Robić swoje. 🙂

  • Ula

    Karmienie piersia. Faktycznie temat rzeka. Mam to szczęscie ze na razie mi sie udaje. Tzn połowicznie . Kilka razy dziennie podłaczam sie do laktatora i scigam pokarm. POdgrzewam w razie potrzeby i karmimy ( czesto Ojciec Dzieci ). Nie mniej jednak juz wielkoktotnie slyszalam ze ide na łatwizne bo powinnam do cycka przystawiac i tyle samo razy ze powinnam sobie dac spokoj z odciaganiem bo na bank mam pokarm słabej jakosci ( bo blizniaki) Jeszcze sie nie urodził taki co by wszytskich zadowolil

Inline
Inline