Blog Matki Bliźniąt – TwinMama.pl

Jak dać sobie radę z bliźniakami

Kiedy test pokazuje dwie kreski, a badanie usg ujawnia dwie bijące pikawy, wybucha gejzer myśli. Nie mam pojęcia skąd wzięłam to wspaniałe porównanie. Brzmi odrobinę patetycznie, ale jest niezwykle adekwatne, więc niech już tak zostanie. Matka się zastanawia, Ojciec się zastanawia, rodzina się zastanawia. Jak Wy sobie dacie radę z bliźniakami? A przede wszystkim, jak TY dasz sobie radę, przyszła TwinMatko? Pozwól więc, że wyjawię Ci tę tajemnicę.

 

Być może są tacy rodzice, którzy jeszcze przed pierwszym zróbmy-sobie-dziecko-teraz-bo-jajko-właśnie-dojrzało przeczytali cały Internet, wszystkie poradniki i odbyli mnóstwo szkoleń z dziedziny ciąży, pielęgnacji i wychowania dzieci. Swoją drogą, jeśli czyta to ktoś taki, chętnie poznam i dowiem się, jak to jest być takim kujonem życia. Zaryzykuję dość śmiało stwierdzenie, że zdecydowana większość wkrótce-rodziców, przetrzepywanie dostępnych źródeł wiedzy, tej mniej lub bardziej wiarygodnej, intensyfikuje wraz ze wzrastającą wypukłością ponad jeszcze o dziwo dopinającymi się spodniami przyszłej Matki.

 

Przygotowań cała masa. Meble, ubranka, kosmetyki, pieluchy, wózek, fotelik, karuzele, mrygające, grające świecidełka i inne mniej lub bardziej potrzebne bajery. Wszystko oczywiście podwójne. Do tego dołóżmy, delikatnie mówiąc, zmienny stan psychiczny i fizyczny przyszłej rodzicielki, o rozhuśtanych nastrojach o podłożu hormonalnym jedynie tylko napomykając. Nie zapomnijmy też o badaniach do zrobienia, tabletkach do łykania czy, jak np. w moim przypadku, zastrzykach do serwowania sobie w bebzol raz dziennie przez całą ciążę.

 

Od momentu potwierdzenia przyszłego rodzicielstwa do szczęśliwego powitania na świecie podwójnego potomstwa jest całe mnóstwo czasu i okoliczności, w których największy nawet hojrak i twardziel staje oko w oko z prawdą i mówi sobie „Mam przesrane”. Bo przecież ja nic nie wiem o dzieciach, bo nie miałam z żadnym bliższego kontaktu, a jak miałam, to przecież z własnymi to nie to samo, bo ja nawet nie wiem czy lubię dzieci, bo skąd będę wiedziała jak robić, co robić, kiedy robić, bo skąd wezmę siły, bo jak sobie poradzę. Dwójka? Jedno nie wiem jak ogarnąć, a dwójkę? Kiedy karmić, kiedy przewijać, razem czy osobno, a jak będą płakać na raz, a jak nie będę miała siły, a jak będą chorować? Jakby tego było mało ciocie, babcie, sklepikarki, sąsiadki, przypadkowi współpasażerowie autobusu i każda osoba, która już wie, że jesteś w ciąży notorycznie i nagminnie powolutku wbija kolejny gwoździk w postaci „No jak Ty sobie poradzisz?”. No jak?!

Zmiany. Jeżeli należysz do grupy osób, która ich nie lubi, to już masz „odrobinę” bardziej pod górę.

Nieznane. To coś czego większość ludzi się boi. Jeżeli wiesz, że czeka Cię coś wielkiego, może trudnego, może wymagającego, ale nie miałaś z tym nigdy wcześniej styczności, to jest to całkiem uzasadnione, że się boisz lub co najmniej czujesz niepewnie.

Odpowiedzialność. Przyjmujesz ją na barki w momencie, w którym dowiadujesz się, że zostaniesz Mamą. Odpowiedzialność ogromną, bo dotyczy czyjegoś życia, a w zasadzie dwóch. Nie tylko martwi Cię to, czy sprawdzisz się jako inkubator, ale przed oczami stają Ci nieprzespane noce, pierwsze zęby, wybór przedszkola, nauka jazdy na rowerze, a może i to, czy w przyszłości doczekasz się wnuków. Masz wrażenie, że pół świata zaczyna zależeć od Ciebie, a na pewno te dwa światy, które z coraz większą siłą okładają piętami Twoje biedne żebra i pęcherz. Czy taka odpowiedzialność brzmi jak coś przerażającego? No raczej.

Ryzyko. Wiesz, że w ciąży trzeba o siebie dbać, a po porodzie dbać o dziecko. To zdanie jesteś w stanie wypowiedzieć bez zająknięcia. Brzmi jak niezły banał. Oczywista oczywistość. Tylko, że nie dotyczy Ciebie. Ty ponosisz dużo większe ryzyko. Ciąża podwyższonego ryzyka, poród nie nie taki prosty, jaki wydaje się być w przypadku jednego dziecka. Ryzyko, że dzieci urodzą się przedwcześnie, czy będą zdrowe, czy nie będą miały problemów w przyszłości. Takie myśli tłuką się w głowie przyszłej TwinMatki cały czas.

Niepewność. Skąd będę wiedziała czego im trzeba? Skąd będę miała pewność, że dobrze robię? Jak zrobić tak, żeby nie zaszkodzić? Nie przesadzić? Nie zawieść? Jak być dobrą Matką?

Siła. Skąd ją brać? Czy starczy mi cierpliwości? Czy fizycznie starczy mi sił? Co z ewentualnym brakiem snu, głodem, bólem po porodzie?

Czytasz, pytasz, rozmawiasz, szukasz odpowiedzi. Przekopujesz fora internetowe, szkolisz się w każdy możliwy sposób. Sprawdzasz wszystko co można sprawdzić. Gromadzisz wiedzę z każdej możliwej dziedziny dotyczącej tematów okołodzieciowych. Próbujesz się przygotować, ale prędzej czy później, częściej lub rzadziej przychodzi moment zwątpienia. Jak ja to wszystko ogarnę?

Ja już wiem. Całe mnóstwo innych TwinMatek też już to wie. Jeżeli więc jesteś WMB (Wkrótce Matką Bliźniąt) lub znasz taką, przekaż jej, jak dać sobie radę z bliźniakami.

Odpowiedź brzmi: normalnie.

Tylko tyle i aż tyle. Zanim strzelisz focha za zmarnowany czas na czytanie tego tekstu, weź pod uwagę kilka aspektów. Po pierwsze, wszystko to czego się boisz będąc jeszcze po tamtej stronie brzucha, dotyczyło mnie i mnóstwa innych Matek, które są teraz już bliżej lub dalej posiadania wnuków niż skreślania kolejnych tygodni ciąży w kalendarzu. To co odkrywam wielokrotnie, odkąd Twixy są na świecie, to fakt, że zdecydowana większość moich obaw dotyczy wszystkich pozostałych TwinMatek świata. Mimo to, bliźniaki żyją i mają się dobrze.

Po drugie, Matki Bliźniąt, tak jak wszystkie inne Matki, są różne. Mają różne charaktery, różne warunki fizyczne, różne sytuacje życiowe Część mieszka w blokach bez windy, część samotnie wychowuje dzieci, część opiekuje się jeszcze starszakiem. Są też takie, które mają nianię lub Babcię pod ręką, dom z ogrodem i Męża z mało absorbującą pracą. Wszystkie te Matki dają radę.

Po trzecie. Dzieci bywają różne, więc bliźnięta też. Jedne „grzeczne” jak aniołki tylko śpią, jedzą i robią kupę, trochę się bawią, a potem idą do szkoły. Trafiają się też takie, które wyłączają syrenę tylko wtedy, kiedy coś przełykają i to też nie zawsze. Większość jest gdzieś prawdopodobnie po środku. Wszystkie ich Matki dają radę.

Czemu Ty miałabyś nie dać rady? Wiem, wiem. Zmiany, nieznane, odpowiedzialność, ryzyko, niepewność, siła i wszystko inne o czym nie napisałam, a ciśnie Ci się na usta. Nie jesteś gorsza, słabsza, mniej wartościowa. Jesteś inna niż ja. To wielce prawdopodobne. Z całą pewnością i pełnym przekonaniem powiem Ci jednak, że mimo wszystko dasz radę. Rzucę banałem, ale trudno. Macierzyństwo jest kompletnie naturalne. Wszystko to, co na pozór skomplikowane i niewyobrażalne staje się proste, kiedy dzieci pojawiają się na świecie. W to miejsce powstaje całe mnóstwo nowych wątpliwości, ale to też zupełnie normalne. Normalne jest się bać, normalne jest sobie nie wyobrażać, jak to będzie, ale zupełnie normalne też jest radzić sobie z rolą TwinMatki każdego dnia, tak jak ja i całe mnóstwo podwójnych Mam na tym ziemskim łez, śmiechu i pieluch pełnym padole.

Jeżeli ktoś jeszcze kiedyś zapyta Cię, jak dasz sobie radę z bliźniakami, z przekonaniem odpowiedz po prostu: NORMALNIE.

 

 

____________________________________________________________________

Jeżeli spodobał Ci się ten wpis, koniecznie daj znać.

Zostaw komentarz tu lub na Facebook’u. Polub, a nawet udostępnij śmiało.

Wtedy widzę, że nie piszę w próżnię, że jesteś tam, po drugiej stronie. Dzięki!

Znajdziesz mnie też na Instagramie o TU

Inline
Inline