Blog Matki Bliźniąt – TwinMama.pl

Jak nie schudnąć. Nigdy. Skuteczność 100%

Nie masz czasem wrażenia, że cały świat trochę wariuje na punkcie zdrowego odżywiania, zdrowego ciała, dobrego samopoczucia i wyglądu w zgodzie ze sobą? Chciałabyś móc w spokoju otulać się własnym tłuszczykiem i nigdy, przenigdy nie zgubić ani grama masy? W zdrowym ciele, zdrowy duch? Chrzanić to, powiesz? Najważniejszy jest cellulit i nowy rozmiar ubrań. Co raz większy.

Przychodzę dziś do Ciebie z ratunkiem. W kilku prostych krokach dowiesz się, jak oprzeć się temu całemu fit szaleństwu. Bierz i ucz się. Dzięki naprawdę prostym poradom masz gwarancję, że nigdy nie schudniesz. #sprawdzoneinfo

 

 

Zawsze planuj „Zacznę od poniedziałku”. Tym bardziej jeśli mamy dopiero wtorek. Masz wtedy prawie cały tydzień na żegnanie się z niezdrowym jedzeniem i zapychanie się wszystkim co tuczące. A w poniedziałek? Może będzie cię bolała głowa, może szef dowali roboty, ze aż się wszystkiego odechce, może okres dostaniesz. Spokojnie. Jakoś sobie z tym poniedziałkiem poradzimy. Grunt, żeby nie zaczynać tu i teraz.

Pomijaj posiłki. Może się wydawać, że mniej kalorii to szybka redukcja? Co Ty. Pomijaj posiłki ile wlezie. Masz wtedy 100% szans na porządny kompulsywny skok na lodówkę w godzinach nocnych lub przynajmniej wieczornych. Cały dzienny bilans kaloryczny nadrobisz z nawiązką. Gwarantuję.

Zaplanuj treningi siedem razy w tygodniu. Najlepiej dwa razy dziennie. Pukasz się teraz w czoło? Przecież intensywna aktywność fizyczna przyspiesza spalanie kalorii! Modeluje sylwetkę! Nie o to nam przecież chodzi!  Spokojnie. Jeżeli dostosujesz ilość ruchu ponad twoje fizyczne możliwości to jedyne co stracisz to zapał. Przy odrobinie szczęścia nabawisz się nawet kontuzji. Wtedy to już tylko słodkie tycie.

Jeżeli już wykonasz jakąś aktywność fizyczną, pamiętaj o odpowiedniej nagrodzie. 30 minut na orbitreku? Trening z Chodakowską w telewizorze? Bieganie jakieś w plenerze? Tak. Ten pączek zdecydowanie Ci się należy. Koniecznie popij koktajlem białkowym.

Stosuj dietowe triki.  Odstaw pieczywo, bo tuczące, ale wędlinkę, serek czy dżem ze słoika podjadaj do woli. Odstaw słodycze, ale owoce jedz bez opamiętania. Nie słuchaj tych złośliwców, którzy będą straszyć owocowym cukrem.  Kupuj jedzenie przetworzone, ale z napisem fit, light, lekkie itd. i wcinaj na potęgę. Te proste triki pozwolą oszukać twój organizm. Będzie myślał, że się odchudzasz, a tym czasem tłuszczyk będzie rósł jak ciasto drożdżowe na ciepłym kaloryferku.

Unikaj wody. Jak ognia! Jeżeli już coś pijesz to najlepiej kawę z mlekiem i cukrem, energetyki, wszelkie napoje z półek typu „fit” albo nawet zwykły sok. Sok ma dużo witamin, prawda? Dzięki temu odpowiednio odwodnisz organizm, spowolnisz metabolizm i przy okazji podrzucisz dawkę cukrów prostych. Nie może być lepiej. Nawet przy trzymaniu czystej michy każde odchudzanie trafi szlag. Pamiętaj. Wodę pić? Jak jakieś zwierzę?

Przygotuj odpowiednie wymówki gdyby ktoś próbował zachęcać Cię do zmiany nawyków żywieniowych czy też zażywania odrobiny ruchu. To jest łatwiejsze niż ci się wydaje. Alergie, nietolerancje, brak czasu, brak, sprzętu, brak odpowiednich ciuchów, brak pieniędzy, zaraz święta to już nie ma sensu, na wakacje i tak nie zdążę,  próbowałem, ale to nie dla mnie. Wybieraj przebieraj. Niech nikt więcej nie czai się na twoje biedne komórki tłuszczowe.

Stosuj głodówki, diety eliminacyjne, suplementy i inne magiczne środki na odchudzanie. Nie pytaj specjalistów. Kto lepiej od Ciebie wie, czego twój organizm potrzebuje? Jest ryzyko, że jeśli poradzisz się kogoś kto naprawdę zna się na rzeczy to okaże się, że zaproponuje coś co spowoduje faktyczną utratę wagi, a tak? Przegłodzisz się chwilę, nałykasz magicznych pigułek, zrezygnujesz z połowy rzeczy, które lubisz, a wszystko po  to żeby po krótkim czasie rzucić się na ukochane smakołyki ze zdwojoną siłą. Nie martw się drobnym spadkiem wagi na początku stosowania wyżej wspomnianych zabiegów. Szybko nadrobisz prawdopodobnie nawet z nawiązką.

No i pamiętaj!  W Święta – nie tuczy. Przed okresem – nie tuczy. Kończysz po dzieciach „żeby się nie zmarnowało”- nie tuczy. W podróży – nie tuczy. Jak położysz na tym listek rukoli – nie tuczy. A nawet jeśli tuczy to zawsze idzie w cycki.

 

Najpierw masa. Potem masa. Zawsze.

 

 

_____________________________________________________________________________

Jeżeli spodobał Ci się ten wpis, koniecznie daj znać.

Zostaw komentarz tu lub na Facebook’u. Polub, a nawet udostępnij śmiało.

Wtedy widzę, że nie piszę w próżnię, że jesteś tam, po drugiej stronie. Dzięki!

Znajdziesz mnie też na Instagramie o TU

Inline
Inline