Blog Matki Bliźniąt – TwinMama.pl

Jak to robi TwinMama: Karmienie piersią – początki. Wpis gościnny.

Do tematu karmienia piersią bliźniąt zabierałam się już wiele razy. Zabierałam się trochę jak pies do jeża. Temat dla mnie ważny. Nie tylko dla mnie pewnie… Co mogę jednak napisać jako Matka, której przygoda z KP skończyła się szybciej niż się zaczęła?

Nie chciałam tworzyć tekstu opisującego etapy naszego cyckowego upadku 😉 , a taki, który mógłby się komuś do czegoś przydać. Skłamałabym mówiąc, że żałuję, że sprawy potoczyły się u nas w taki, a nie inny sposób, ale obecny stan rzeczy jest efektem wielu łez, zmagań ze sobą i kilku większych czy mniejszych kryzysów. Pamiętam doskonale, jak bardzo chciałam karmić piersią, jak jeszcze byłam w ciąży czy na początku naszej wspólnej drogi. Niedawno w jednej z fejsbukowych grup dla Bliźniaczych Mam udostępniony został wpis. Rzeczowy, lekki w formie, bez demonizowania, ale i bez gloryfikowania. Bez oceniania. Super ujęty konkret. Za zgodą autorki Katarzyny Sitarskiej, udostępniam. Trochę szkoda, że nie mogłam przeczytać go te kilka miesięcy temu. Przyszła lub świeżo upieczona Mamo! Przeczytaj!

 

 

„Dzień dobry!

Widzę ostatnio kumulację dziewczyn, które są kilka tygodni przed porodem, postanowiłam więc napisać ten post do tych z Was, które pragną i będą fizycznie mogły karmić piersią swoje pociechy. Dodam, że nie każda z nas miała/ma/będzie miała taką możliwość z różnych względów i każda z nas ma prawo decydować jak będzie karmić, wszystkie jesteśmy cudownymi mamami bez względu na sposób karmienia.

Chciałabym Wam zwrócić uwagę na to jak trudne bywają początki karmienia piersią dwójki. Szczególnie pierworódkom. U mnie w szkole rodzenia mówili, że noworodek to ssak, że po wyjściu z brzucha „pełznie po zapachu mleka po brzuchu mamy aż do piersi, przysysa się i zaczyna się karmienie piersią”. Teraz wiem, że w życiu nie słyszałam większych bredni!

Oczywiście pewnie są wśród nas mamy, które w ten sposób zaczęły.. Ja leżąc na patologii ciąży przez dwa miesiące poznałam mnóstwo mam (nie tylko podwójnych) – 95% z nich przeżyło ciężką podróż w nauce efektywnego karmienia piersią.. Dla mnie była to najtrudniejsza podróż w całym moim trzydziestoletnim życiu! Piszę nie po to, żeby Was straszyć, tylko dlatego, żeby uchronić Was od stresu i wylanych łez, które towarzyszyły mi każdego dnia pierwszych tygodni życia moich dzieci. Po to, żeby Wam uświadomić, że takie trudne początki to jak najbardziej normalna rzecz, że:

  1. Najważniejsze! Zdrowa kobieta jest w stanie wykarmić bliźnięta piersią, ponieważ laktacja dostosowuje się do potrzeb i jeśli zgłosimy mózgowi, że w naszym przypadku potrzeba jest podwójna, po jakimś czasie (około 3-4 tygodni) laktacja unormuje się i przystosuje do dwójki
  2. W większości przypadków matka i dzieci muszą nauczyć się efektywnego jedzenia, a do tego trzeba cierpliwości, spokoju psychicznego i świadomości, że to normalne i trwa czasem kilka tygodni.
  3. Przez pierwsze trzy do czterech dób nie ma białego tryskającego mleka, tylko siara, która leci po kropelce i każda ta kropelka jest ważna i z reguły wystarcza, aby noworodek się najadł, więc stres pt. nie mam mleka w drugiej dobie jest naprawdę niepotrzebny
  4. Pierwsze tygodnie lecą praktycznie tylko na karmieniu
  5. Często laktator bardzo pomaga w rozbujaniu laktacji (w końcu musimy też jeść, spać, umyć się) i czasem użycie na początku butelki nie przekreśla karmienia piersią (u mnie dzieci nie umiały ssać i do trzeciego tygodnia były karmione butelkami)
  6. Dzieci wiszą na piersi i karmienie trwa bardzo długo i o to właśnie chodzi, aby pobudzały piersi i dawały informacje ile mleka potrzebują
  7. Dobrze mieć kogoś do pomocy przez pierwsze tygodnie, żeby móc skupić się na karmieniu (chociaż są dziewczyny w naszej facebookowej, bliźniaczej grupie, które karmią piersią od początku bez niczyjej pomocy)
  8. Miękkie piersi nie oznaczają, że nie ma mleka – oznacza, że laktacja się unormowała i że dzieci regularnie spijają
  9. Siatki centylowe dla dzieci karmionych piersią są inne niż tych na mm – często lekarze zalecają dokarmianie patrząc na siatki ogólne.
  10. Czasem trzeba dokarmiać na początku – nie jestem zwolenniczką głodzenia swoich nowonarodzonych i płaczących dzieci – sama przez pierwsze tygodnie dokarmiałam, ale warto pamiętać o zasadzie, że zawsze najpierw podajemy pierś, potem swoje odciągnięte mleko, a na końcu mm. U mnie wyglądało to tak, że z każdym dniem proporcje pomiędzy mm a moim mlekiem zmieniały się na korzyść mojego i pewnego dnia moje (podane z piersi i butelki) osiągnęło 100%…wtedy też często jedno przystawiałam do piersi, a drugie dostawało butelkę z odciągniętym mlekiem, potem przez jakiś czas karmiłam już tylko piersią w dzień, a butelkami w nocy (abyśmy mogli przespać z mężem kilka godzin) aż pewnego dnia nie odciągnęłam mleka na noc i po prostu przystawiłam do piersi i tak już zostało…
  11. Najgorszym rozwiązaniem przy skazie białkowej jest odstawienie dziecka od piersi – co rekomenduje duża część pediatrów..to właśnie mleko mamy jest najlepszym sposobem na to, aby wyleczyć swoje dziecko z alergii..(u mnie tylko córcia miała stwierdzoną skazę, od jednego z lekarzy usłyszałam, że muszę odstawić małą od piersi i podać mm, i tu padła „dokładna nazwa mieszkanki”…a dlaczego Pani doktor dała takie zalecenia? – ponieważ jak to ujęła, muszę myśleć o synku, który przy diecie beznabiałowej będzie dostawał ode mnie bezwartościowe mleko…ręce opadły mi do samej ziemi a mina wskazywała jednoznacznie, że jedna z nas nie ma pojęcia czym jest mleko matki i na pewno nie byłam to ja 🙂 )

Początki

Dziewczyny, wiem, że zbliżają się Święta, ale póki nie macie na świecie bliźniąt uwierzcie mi, że macie bardzo dużo wolnego czasu 😉 Dlatego zachęcam Was do tego, abyście poczytały trochę o karmieniu, polecam Wam:
1. blog www.hafija.pl
2. blog + grupa na fb www.mlecznewsparcie.pl
Dodatkowo jeśli zajdzie potrzeba zachęcam do skorzystania z porad doradców laktacyjnych w Waszych miastach. Z mojego doświadczenia tylko część położnych i lekarzy ma pojęcie na temat KP niestety 🙁 – mi w szpitalu jedna Pani doktor powiedziała, żebym się nie nastawiała na to, że wykarmię dwójkę i że pewnie będę musiała dokarmiać.

Dlaczego Was zachęcam?

Dlatego, że dla mnie karmienie piersią to nie tylko najtrudniejsza, ale także najpiękniejsza przygoda mojego życia. Karmimy się dopiero przez cztery miesiące, ale planujemy ile fabryka da 🙂
A co daje mi karmienie?

– niezwykle dużo przyjemności i satysfakcji, że pomimo tych wszystkich trudności dałam radę i daję radę

– ogromną bliskość i magiczną więź z dziećmi (ulubioną moją pozycją do karmienia jest „obydwoje spod pachy” – to ogromne szczęście mieć dwójkę dzieci tak bardzo blisko siebie i ten niezapomniany widok, kiedy i jedno i drugie wlepia te swoje małe ślepka we mnie…piękne uczucieJ, polecam każdej mamie)

– oszczędność czasu i w miarę przespane noce (karmienie od trzeciego miesiąca trwa od 7-10 min od 5-7 razy dziennie, a przy karmieniu nocnym maluchy nawet się nie orientują, że wstały i idą dalej spać – i my też 🙂 )

– wygodę – posiłek dla dzieci jest zawsze tam gdzie jestem ja, zawsze ciepły i gotowy do podania w sekundę 🙂

– oszczędność finansową (mieszanki są obecnie bardzo drogie, nie mówiąc już o specjalnych mlekach antykolkowych, antyulewaniu czy tych przepisywanych na receptę np. w przypadku skazy białkowej…no i oczywiście wszystko trzeba pomnożyć razy dwa!)

– świadomość, że daje dzieciom porządną dawkę zdrowia na przyszłość

– i ta myśl, że zawsze kiedy przychodzi gorszy czas dla moich dzieci np. skok rozwojowy czy choroba jest ten magiczny sposób na każdy smutek pt. cycuś…

U każdej z nas może sprawdzić się inny schemat i podejście do karmienia – ja opisałam swoje doświadczenie, być może weźmiecie sobie z niego coś dla siebie…

Jeśli tym postem pomogę chociaż jednej mamie – mogę uważać, że spełniłam dobry uczynek na Święta. Wszystkiego dobrego na te zbliżające się Święta Bożego Narodzenia i trzymajcie się w trójpakach jak najdłużej, a po porodzie szybkiego powrotu do domku i do formy:)

Z tego miejsca chciałabym podziękować mojemu kochanemu mężowi Sebastianowi, który z niezwykłą cierpliwością wspierał mnie i wspiera każdego dnia mojej mamie, bez pomocy której nie mogłabym teraz napisać tego postu… Oraz dziewczynom z bliźniaczej grupy fejsbukowej, których rady pomogły mi przebrnąć przez mleczne zakręty

 

Bardzo dziękuję Katarzynie Sitarskiej za zgodę na udostępnienie powyższego tekstu. Nie napisałabym tego lepiej.

 

Jeżeli uznacie tekst za przydatny, interesujący, znacie kogoś, komu mógłby pomóc – udostępnijcie!

 

Inline
Inline