Blog Matki Bliźniąt – TwinMama.pl

Jak to robi TwinMama: USYPIANIE, SPANIE, PRZESYPIANIE

Jeżeli właśnie zaczęła się lub niebawem zacznie Wasza przygoda z „podwójnym szczęściem”, prawdopodobnie podwójnie interesuje Was temat podwójnego usypiania, spania, przesypiania nocy i Waszego w tym wszystkim podwójnego zmęczenia. Spokojnie. Nie będzie źle. A nawet jeśli nie będzie lekko, to ten czas bardzo szybko minie. Obiecuję, jako Matka rocznych „nie wiem kiedy i jakim cudem tak szybko to zleciało” Bliźniąt.

Jeden z moich Twixów zaczął zupełnie przesypiać noce jakoś w okolicach początków czwartego miesiąca, drugi ponad dwa miesiące później. Czego to dowodzi? Niczego odkrywczego. Każde dziecko jest inne i rozwija się we własnym rytmie. Nie zmienia to faktu, że mimo indywidualnego tempa, kilka zasad pomogło nam dość szybko stanąć na nogi i uniknąć podwójnego dramatu.

WSPÓLNE CZY ODDZIELNE

My zdecydowaliśmy, że od samego początku wyra będą oddzielne. Nie ma sensu przeciągać  momentu, w którym dostawiamy drugie łóżeczko. Dzieci rosną i robią się bardziej mobilne dużo szybciej niż nam się wydaje. Pierwszy raz znalazłam jednego z Twixów leżącego kompletnie w poprzek łóżeczka, jakoś pod koniec drugiego miesiąca. Co zyskamy nie instalowaniem od razu dwóch legowisk? Pieniądze i tak trzeba będzie zainwestować. Czasu też nie oszczędzimy. Jest mnóstwo innych rzeczy, którymi trzeba będzie się zająć, jak już dzieci się pojawią.

RAZEM CZY OSOBNO

Część Rodziców ma możliwość już od samego początku umieszczenia dzieci nie tylko poza własną sypialnią, ale i w oddzielnych pokojach. Zdecydowanie wygodniej jest na początku mieć dzieci przy sobie. Podwójne rajdy nocne przez pół mieszkania? Nie. Dziękuję. Zostawienie dzieci razem we wspólnej sypialni miało również ten plus, że od razu przyzwyczajały się do siebie. Nie zdarzało się nam, aby nawzajem się wybudzały, pomijając wspólne pory karmienia. Od jakiegoś czasu, jak Twixy są większe, bardziej kumate i mobilne, zauważają się. Rano, dużo częściej są zajęte machaniem do siebie, chichraniem czy niezrozumiałymi dla nas kłótniami, niż rozpaczliwymi krzykami o ratunek. Chyba, że zauważą fragment Matki wyłaniający się spod kołdry. Wtedy, to już nie ma przebacz.

SPANIE SYNCHRONICZNE

Od pierwszych chwil warto jest starać się, by dzieci spały w tych samych porach. Pamiętam chwile grozy, które przeżywałam w pierwszych tygodniach, stresując się, co będzie, jeśli oboje obudzą się głodni o tej samej porze. Początki bywają trudne zwłaszcza, jeżeli dzieci nie mogą być karmione jednocześnie. Z czasem jednak wszystko zaczyna się układać, a nauka spania zsynchronizowanego procentuje w postaci większej ilości chwil wytchnienia dla Matki. Kiedy więc Bliźniak Numer Jeden trze już oczy i rozkosznie ziewa, bez krępacji meldujemy w sypialni również Bliźniaka Numer Dwa.

BUDZIĆ CZY NIE BUDZIĆ

I tak i nie. Sen, tak jak w przypadku każdej innej czynności związanej z życiem z Bliźniętami, to element układanki, w której pierwsze skrzypce gra nieśmiertelna, niepokonana na fotelu lidera w priorytetach, synchronizacja. Każde dziecko, zwłaszcza niemowlę, powinno spać tyle ile potrzebuje. W dzień również. Wiadomo. Dążymy jednak powoli i stopniowo do ustalenia konkretnego rytmu. Z czasem chyba każda Matka zaczyna kalkulować, czy pozwolić, aby drzemka była dłuższa, czy lepiej nie ryzykować zaburzenia pory snu wieczornego. Jeżeli więc Bliźniak Numer Jeden już się wyspał, a Bliźniak Numer Dwa nadal nie daje znaków życia, mimo rosnącego dookoła harmidru, nie krępuj się. Daj mu jeszcze kilka chwil i zbudź delikwenta we w miarę humanitarny sposób, starając się nie pamiętać o tym, że on niekoniecznie odwdzięczy się Tobie tym samym o 3 w nocy, i 4, i 5 czasem też. Odpuść sobie budzenie tylko wtedy, gdy przeżywasz energetyczny kryzys. Zdarzało mi się kilka razy docenić fakt, że jeden z Twixów był dużo większym śpiochem od drugiego. Na dłuższą metę byłoby to jednak kompletnie niepraktyczne.

USYPIANIE

Od samego początku dzieci były po prostu odkładane do łóżeczek. Mam oczywiście na myśli ustalone już pory spania. Przez pierwsze tygodnie dotyczyło to więc jedynie wieczornego usypiania po kąpieli. W dzień bywało różnie. Spały na spacerze, przysypiały między karmieniami w leżaczkach itp. Z czasem, kiedy rytm dnia bardziej nam się wyklarował i doszły kolejne stałe drzemki, rytuał również był praktykowany. Nie nosiliśmy, nie bujaliśmy, nie nuciliśmy, nie szumieliśmy, nie owijaliśmy w kokony. Często padały od razu, czasem trochę marudziły. Nie bez wpływu był pewnie fakt, że Twixy nigdy nie miały kolek, co najwyżej drobne wzdęcia na początku. Nie mniej, od pierwszych chwil wyszliśmy z założenia, że czym skorupka nasiąknie za młodu itd. Dziecko nie zna innych opcji. Wie tylko, jak się spało u Mamy w brzuchu. Wszystkiego innego będzie się dopiero uczyć, będzie poznawać. Twixy prawie od razu załapały do czego służy łóżko i że tam w gruncie rzeczy jest najwygodniej. Oczywiście przychodzą kolejne etapy rozwoju. Dzieci są coraz bardziej świadome. Coraz więcej mają pomysłów, łącznie z celowym wyrzucaniem smoczka w najciemniejszy kąt sypialni. Matka nie dość, że przyjdzie, bo wrzask, to jeszcze spędzi tam trochę czasu, zanim uda jej się odnaleźć zgubę. Plan doskonały. Nie może nie wypalić.

Tak czy siak buzi, smoczek, misiek czy co tam i nara. Do jutra!

NOCNE POBUDKI

Kiedy w końcu Matka prześpi noc? Wtedy, kiedy dzieci ją prześpią lub kiedy poprosi o wsparcie Ojca (Babcię, Dziadka, Nianię, Sąsiada?). Jeżeli tylko jest taka możliwość, polecam z niej skorzystać. Robi cuda z głową.

Kiedy dzieci zaczynają przesypiać noce, jest kwestią bardzo indywidualną. Jest kilka wskazówek, które można zastosować, aby pomóc nocnym terrorystom załapać, o co w tej całej ciszy nocnej chodzi, bo świeżo wyklute osoby naprawdę kompletnie nie widzą różnicy między dniem, a nocą. Muszą się tego dopiero nauczyć. Co możemy zrobić:

  1. Stały rytm dnia. Im szybciej uda się go ustalić, tym lepiej. Jest to jednak składowa kilku czynników. Twoich działań, ale też dojrzałości Twoich dzieci. Stałe pory posiłków, stałe pory aktywności, spacerów, drzemek w ciągu dnia. To wszystko pomaga dziecku szybciej zrozumieć różnicę między dniem, a nocą.
  2. Rytuały. W naszym przypadku była to przede wszystkim kąpiel. Nie dlatego, że tarzaliśmy Twixy w błocie cały dzień. Dla relaksu, wyciszenia, zaznaczenia punktu, w którym rozpoczynają się przygotowania do snu. W odpowiedzi na pytanie, czy kąpać dzieci codziennie, zadałabym inne, chociaż wiem że nieładnie odpowiadać pytaniem na pytanie. Czy Ty lubisz kłaść się spać bez nawet szybkiego prysznica? Pewnie Ci się kiedyś zdarzyło i oczywiście nikt od tego nie umarł. Jaki jest jednak komfort po relaksującej kąpieli czy prysznicu właśnie?
  3. Noc jest od spania. Nie od noszenia na rękach w kółko po mieszkaniu, nie od zapalania światła, włączania zabawek, bajek w telewizji (serio?!), nie jest od robienia sesji fotograficznych w 16 różnych szalonych pozach do wrzucenia na Instagram z podpisem „Ech, a moje dziecko nie chce spać, a ja taka zmęczona och, och”, nie jest od zagadywania, czytania, opowiadania. MINIMALIZM, to nasze hasło na tę część doby, którą mianujemy nocą. Trzeba nakarmić? Trzeba przewinąć? Bardzo szybko mija czas w którym NAPRAWDĘ trzeba to robić w nocy. Trzeba podać smoczek? Trzeba uspokoić? Bardzo proszę. Ale im mniej słów, gestów, dźwięków, świateł i wszelkich interakcji i atrakcji tym lepiej.

 

NA KONIEC

Warto pamiętać, że :

  • Wasze dzieci będą musiały dojrzeć w pewien sposób fizycznie i psychicznie do tego żeby obdarzyć Was upojną nocą wypełnioną nieprzerwanym snem. Początki determinowane są głównie przez pory karmienia.
  • Roczne dziecko NAPRAWDĘ nie potrzebuje już jedzenia w nocy co 15min. (EDIT: mowa o dzieciach nie karmionych piersią. W te rejony się nie zapuszczam)
  • Nie każde drobne kwęknięcie oznacza potrzebę interwencji. Dzieci często stękają przez sen, pojękują, pokrzykują, śmieją się w głos, o monologach we własnym języku nie wspominając.  Rodzic zrywa się na najmniejszy dźwięk w obawie przed ogólnym rozbudzeniem i w efekcie sam budzi delikwenta, któremu po prostu się coś śniło. Słyszycie jakieś odgłosy dobiegające z łóżeczka? Odczekajcie chwilę. Po pewnym czasie nauczycie się, które dźwięki oznaczają definitywną pobudkę.
  • Matko! Jeżeli budzi Cię byle kwęknięcie, a potem leżysz długo nasłuchując, czy trzeba już wstać, czy jeszcze nie. Jeżeli często okazuje się, że jednak nie trzeba, a Ty niepotrzebnie się rozbudziłaś i w dodatku nie możesz zasnąć, wyrzuć się z sypialni na przysłowiową „kanapę”. Twojej głowie łatwiej będzie dać Ci odpocząć, a jak już naprawdę trzeba będzie wstać, to na bank to usłyszysz. 
  • Spokój. Jak zawsze. Niezastąpiony. Jedyny. Najskuteczniejszy. Tylko spokój Was uratuje.

EDIT: Skad to wszystko wiem? Ze swojego, własnego, osobistego doświadczenia. Tylko. Niestety. Co jest równoznaczne z tym, że nie przeprowadziłam badań, ani nie zagłębiałam się w żadne wyniki udostępnione przez amerykańskich naukowców. To z kolei wiedzie nas do konkluzji, że nie przedstawiam tu uniwersalnego sposobu na cuda w kwestii spania każdego niemowlaka. Podkreślam jednak, jak w większości swoich tekstów, że może być dobrze, że dasz radę, jak i ja dałam.

Siły, spokoju, cierpliwości i snu w stopniu zadowalającym życzę, a w chwili zwątpienia pamiętajcie, że czas robi swoje i wszystko mija.

Jeżeli uważasz, że jestem stworzona do tej roboty, zostaw kciuka TUTAJ. Jeśli tak myślisz, a kciuka nie zostawisz, to uschnie Ci wskazujący palec niedominującej ręki. Ja bym nie ryzykowała.

  • A jak Twixy przechodziły ząbkowanie? Miało to w ogóle wpływ na nocki?

    • Ząbkowanie u nas zdecydowanie bardziej odbija się na tym, co się dzieje w dzień. 😉

  • Można zrobić wiele by delikwent spał, a i tak zależy to przede wszystkim od…egzemplarza;)

    • Nie zgodzę się. 🙂 To tak jak ze sporem „geny vs środowisko”. I rodzic (jego wpływ) i egzemplarz sam w sobie mają olbrzymie znaczenie.

      • Trochę od nas zależy,ale jako mama 3 różnych egzemplarzy stwierdzam…trochę to niewiele;)

        • Z tym, jak to konkretnie u Was wygląda, nie będę dyskutować. 🙂

  • TwinMamo, jesteś miodem na moje skołatane serce, jestem jeszcze w I trymestrze ciąży bliźniaczej i przerażenie dusi mnie od środka a Twój blog sprawia, że coraz bardziej oswajam się z tematem. Czekam na więcej artykułów z cyklu Jak to robi TM 🙂 Pozdrawiam Cię serdecznie!

    • Przyszła TwinMatko! To zupełnie normalne i zdrowe, że się boisz. 🙂 Pamiętaj jednak, że strasznie dużo zależy od podejścia. Czasem jest łatwiej, czasem jest trudniej, ale pozytywne nastawienie może zdziałać cuda. 🙂 Wielu tematów jeszcze nie poruszałam. Napisz konkretnie, o czym chciałabyś jeszcze przeczytać. Bardzo dziękuję też za ten komentarz. W takich chwilach jeszcze bardziej czuję, że warto. 🙂

  • iggy

    Witam! 1 lutego 2016 zostałam mamą bliźniąt a w domu czekał juz na mnie dwulatek. Trafiłam dziś na Twojego bloga i dodał mi otuchy za co bardzo jestem Ci wdzięczna. Póki co chyba częściej płaczę ze zmęczenia niż ronię łzy wzruszenia. Pierwsze dziecko nie dało mi za bardzo popalić (wisiało na cycku i spało, żadnych ekscesów), natomiast nowi lokatorzy sprawiają ze marzę o skoku z okna. Dobrze wiedzieć ze ktoś to przetrwał i zachował radość życia. Pozdrawiam.

    • Moje urodziły się 4 lutego i sama nie wiem kiedy ten rok zleciał. 🙂 To właśnie się dzieje i to niezależnie od nas – czas płynie i to nieubłaganie 🙂 z resztą pewnie to wiesz :). W koncu masz w domu „aż” 😉 dwulatka! Początki bywają trudne, ale ani się obejrzysz, a będzie coraz lepiej i łatwiej. Będziecie się siebie uczyć i ogarnięcie się w tym „nowym” porządku. Buziaki dla Was i trzymam kciuki!

  • Pingback: Jak to robi TwinMama: KARMIENIE | Twin Mama()

Inline
Inline