Blog Matki Bliźniąt – TwinMama.pl

(Nie)typowa historia kolejkowa.

Nie wiem ile razy słyszałam smutne historie ciężarówek niezauważonych w kolejce. Albo takie, w których przyszła mama spotyka się z wrogością czy wręcz odmową ustąpienia pierwszeństwa. Miałam już okazję pisać na ten temat. Dziś jednak bardziej zależy mi na przywróceniu wiary w ludzkość i (mam nadzieję) na zachęceniu Was do tego samego. Łatwo przychodzi nam żalenie się i narzekanie, ale warto również siać dobro tak jak dziś pewna pani w sklepowej kolejce.

 

kolejkowa historia

Dzień jak co dzień. Pora ewidentnie kolejkowa w tym przybytku zakupowej rozpusty – bo tanio, opatrzonej logiem z uroczym owadem w kropki. Wachlarz kupujących niezwykle bogaty. Starsze panie i panowie, ktoś kto tylko z biura po szybki jogurt i bułkę wyskoczył, uczniowie z pobliskiego liceum, którzy albo zwiali albo wyskoczyli tylko po drugie śniadanie na długiej przerwie. Sorry, ale wierzyć mi się nie chce, że skończyliście już lekcje. O 12? Za moich czasów to by było nie do pomyślenia! Przecież jeszcze widno. Każdy z koszykiem, wózkiem zakupowym lub garścią najpotrzebniejszych rzeczy. No i jeszcze ja. Kompulsywny książkoholik, który właśnie odkrył nową serię książeczek dla dzieci. Moja przypadłość jest niestety bardzo silna. Bo książki można kupować w każdej ilości. Bo to coś wartościowego, co zostaje na lata. Nie jakiś tam kolejnych ciuch czy gadżet plastikowy, który w końcu przestanie działać. To jest książka ludzie! To nie tylko można, ale i trzeba (!) kupować w dowolnej, nieskończonej liczbie. Chyba, że jest to książka dla dzieci. Wtedy konieczność zakupu wzrasta, a jeżeli książeczka należy do jakiejś serii, przymus zakupu zwiększa się pięciokrotnie. Oczywiście obliguje to też do zakupu całej serii. Więc dzięki Biedro! Mój portfel jest Ci wdzięczny, a moja obsesja dzięki Tobie podkarmiona niczym brzuch każdego przyzwoitego Polaka w pierwszy dzień Świąt czyli tak, że niby już nie mogę, a na pewno nie powinnam, ale kęs lub dwa jeszcze upchnę. Kupiłam więc siedem, bo reszta się powtarzała. Przecież to seria! Co nie? Swoją drogą ta seria składa się jedynie z 47 części (help!).

Ale ja nie o tym … No więc stoimy sobie wszyscy tłumnie w kolejce jak pan Bóg i etykieta sklepowa przykazała. Wtem głos donośny rozlega się zza mych pleców. „Niech Pani przejdzie do przodu! Na pewno panią wpuszczą. Przecież Pani ma tylko ziemniaczki!” Odwracam się i widzę bohaterki całego zamieszania. Są nimi pewna bardzo miła i ewidentnie dobrze kombinująca Pani w wieku mniej więcej 50 + oraz… Nie. Naszą postacią pierwszoplanową wcale nie jest pani  z mocno już zarysowanym brzuszkiem. Kawałek za mną bowiem stoi mama z wózkiem głębokim wraz z zawartością, jak się później okazuje, będącą uroczym, na oko kilkumiesięcznym brzdącem. A dziecko jak to dziecko. Jest zima, musi być zimno. Dziecko więc musi mieć kombinezon i kocyk. Co najmniej. A weź tu teraz w takim opakowaniu stój w kolejce. Mama może oczywiście delikwenta lekko rozpiąć, rozebrać odkryć. Każdy jednak kto do czynienia ma z maluchem tego pokroju wie, jak niepewna w swej wielkości jest cierpliwość takiego brzdąca. Czy o tym ktoś pomyślał kiedyś? Żeby nie tylko brzuchatą, ale i wózkową mateńkę przepuścić? Nie wiem tego. I nie chcę snuć domysłów. Bardzo mnie jednak zachowanie tamtej pani ujęło.

Przepuścić ciężarną jest naszym obowiązkiem. To jak się w takiej sytuacji zachowasz zostaje w twoim sumieniu. I oczywiście wszelkiego rodzaju kampanie uświadamiające są konieczne. Zarówno w stosunku do osób, które powinny takiej przyszłej mamie ustąpić miejsca, ale i do mam, które dobrze by było, aby umiały i nie bały się o siebie zawalczyć. Moja główna myśl z opisanego zdarzenia jest jednak taka, że fajnie, że nie tylko wyuczone odruchy w nas są. Że można też trafić na zwykły gest uprzejmości i dobrej woli. Bo mama ma tylko ziemniaki, a dzidziuś w wózku się grzeje. Naprawdę nikomu chyba nic z głowy nie spadnie, kiedy taką osobę przepuści.

Pomyślmy też jednak o tym z drugiej strony. Jeśli jesteś taką mamą z wózkiem, albo mamą z jeszcze niewidocznym brzuszkiem, ale źle się czujesz albo po prostu jesteś chora/chory. Jeżeli masz na przykład  nogę w gipsie i ciężko Ci stać lub jest inny istotny powód, poproś o ustąpienie miejsca. Uczmy się uprzejmości i uczmy tego innych. Nie każdy jest pomysłowy i empatyczny tak jak pani z mojej historii. Nie czekajmy aż zdarzy się cud i ktoś domyśli się w jakim jesteśmy stanie. Żadnej z wspomnianych osób nie odmówiłabym pierwszeństwa. Zaryzykuję i poproszę o pierwszeństwo, jeśli kiedyś znajdę się w podbramkowej sytuacji. A Ty?

Jeżeli podoba Ci się to co piszę daj koniecznie znać w komentarzu tu lub na Facebook’u.

Będzie to dla mnie znak, że warto, że ktoś chce czytać i wspaniała nagroda za serce i czas włożony w przygotowywanie moich tekstów.

Polub o TU i zaproś do polubienia innych, dzięki temu tekst dotrze do większej liczby zainteresowanych, a Facebook nie przestanie podsyłać Ci aktualności z TwinMamy.

Tak ten nicpoń FB teraz działa. Nie klikasz, nie lajkujesz – znaczy, że nie warto Ci pokazywać więcej moich treści, a tego byśmy nie chcieli, prawda? 🙂

Inline
Inline