Blog Matki Bliźniąt – TwinMama.pl

Ostatni raz

Siedzę na kartonach. Dosłownie. Większość dobytku już spakowana. Odliczanie do dnia przeprowadzki. 3 dni. Idzie nowe. Idzie większe. Idzie wspanialsze. Zaraz wszystko zaczniemy od początku. Teraz przyszedł czas na każdy jeden ostatni raz.

Ostatni raz wypiję rano kawę zrobioną w kuchni, za którą nigdy nie przepadałam.

Ostatni raz pójdę spać w sypialni, która zupełnie niechcący okazała się wystarczająco duża żeby pomieścić nasze łóżko i dwa, nie jedno łóżeczko potomka. Wynajmując to mieszkanie nie wiedzieliśmy jeszcze, że czeka nas podwójna rodzicielska przygoda.

Ostatni raz wezmę kąpiel w wannie trochę za wąskiej na moje, nazwijmy to,  hojne dupsko. Otoczona kafelkami w kolorystyce typu czekolada z musztardą i odrobiną waniliowego budyniu. Nie było to moje ulubione miejsce w domu. Nie muszę chyba dodawać.

Niedługo zobaczę ostatni zachód słońca w bloku nad jeziorem, który w ogromnej mierze spowodował, że miejsce to wydało mi się wyjątkowe już od pierwszej chwili.

Ostatni raz powiem dzień dobry panom ochroniarzom, którzy miło zagadywali, przechowywali niezliczone paczki od kurierów, ale i milczeli na nasze nocne pijackie eskapady przez dziedziniec przy powrotach z rozmaitych mniej lub bardziej szalonych wyjść.

Ostatni raz wkurwię się, że dzieciaki sąsiadów z dołu znowu blokują windę i muszą zasuwać schodami AŻ z drugiego piętra. Helooł!

Ostatni raz przespaceruję się z Mateuszem w miejscu, w którym zaczynały się i kończyły moje najwspanialsze momenty tryumfu nad własnymi słabościami. To tu stawiałam pierwsze kroki, pierwszych treningów do mojego pierwszego maratonu i dwóch kolejnych. To tu wracałam z medalem na szyi i ogromną dumą, że jednak mogę wszystko.

Ostatni raz spojrzę na tę podłogę, na której  postawiliśmy po raz pierwszy  nosidełka wraz z cudowną, niespełna trzy kilogramową zawartością, zaraz po powrocie ze szpitala ponad trzy lata temu.

Ostatni raz zerknę na miejsca, w których Twixy stawiały pierwsze kroki, wypowiadały pierwsze słowa. Na miejsca, które były świadkiem moich pierwszych macierzyńskich rozterek, porażek, kryzysów, ale i przede wszystkim sukcesów i wzruszeń.

Ostatni raz przeklnę w duchu sąsiada z naprzeciwka, który zawsze w porze drzemki Twixów podjeżdżał pod dom swoim samochodem z radiem rozkręconym na maksa. Ciekawostką jest to, że nigdy ich to nie obudziło, ale co się nawkurwiałam to moje, co nie?

Ostatni raz wyjdę stąd i nie wrócę już nigdy.

Te ściany zamieszka ktoś inny. Ktoś inny wypełni to miejsce swoją historią. Miejsce pełne wad. Miejsce niedoskonałe. Miejsce pożyczone nam na w sumie prawie 4 lata. Miejsce zbyt ciasne już dla naszej watahy, ale miejsce na swój sposób piękne. Miejsce oddychające naszymi wzlotami, upadkami, naszą miłością, smutkami i wkurwami. Naszymi biesiadami z Twixami śpiącymi za ścianą. Naszymi pierwszymi katarami, ząbkowaniem i nieprzespanymi nocami. Naszym całym „MY” od pierwszych chwil, kiedy stwierdzenie to obejmować zaczęło 4 osoby.

Czy będę tęsknić? Nie. Nie będę. Jaram się jak dziecko przed Gwiazdką tym, co nas czeka w naszym nowym, wymarzonym zakątku świata. Mam stąd jednak mnóstwo wspaniałych wspomnień, które zabieram ze sobą wraz z przekroczeniem progu, zamknięciem drzwi i przekręceniem klucza. Ten ostatni raz.

 

Jeżeli podoba Ci się to co piszę daj koniecznie znać w komentarzu tu lub na Facebook’u.

Będzie to dla mnie znak, że warto, że ktoś chce czytać i wspaniała nagroda za serce i czas włożony w przygotowywanie moich tekstów.

Polub o TU i zaproś do polubienia innych, a najlepiej udostępnij, dzięki temu tekst dotrze do większej liczby zainteresowanych, a Facebook nie przestanie podsyłać Ci aktualności z TwinMamy.

Tak ten nicpoń FB teraz działa. Nie klikasz, nie lajkujesz – znaczy, że nie warto Ci pokazywać więcej moich treści, a tego byśmy nie chcieli, prawda? ?

Inline
Inline