Blog Matki Bliźniąt – TwinMama.pl

Sen niemowlaka czyli jak ekspresowo obudzić dziecko

Bez względu na to, jaki cel chcecie osiągnąć, zapraszam do zapoznania się z tym jakże prostym i przejrzystym, a także z życia wziętym podziałem. Przedstawiam sytuacje, które bankowo nie obudzą niemowlaka i takie, które błyskawiczną pobudkę wraz z postawą „na baczność” , osiągniętą szybciej niż zdążylibyście pomyśleć „Serio, to już?”, zafundują Wam z pewnością tak wielką, jak ta, że zima znów zaskoczy drogowców i każdego porządnego Polaka, który, jak tradycja nakazuje, nie zmieni zawczasu opon na zimowe, bo po co, bo przecież ciepło jeszcze mimo, że karp już na Święta kupiony.

Niemowlak będzie dalej spał jak… niemowlę w min. poniższych warunkach:

 

  • Uruchomiony z normalną głośnością telewizor, włączając w to nagły i niespodziewany napieprz reklam
  • Domofon przypadkowo dzwoniący, bo ktoś pomylił numer. Nadmienię, iż dzwoniący dłuższą chwilę, bo Matka ZAWSZE wtedy siedzi na kiblu
  • Dzwonek telefonu, który przez zapomnienie nie został wyciszony z poziomu głośności umożliwiającej usłyszenie go, w obecności dwójki „słodko gaworzących” niemowlaków
  • Upadający na podłogę garnek, za nim pokrywka, jeszcze jeden garnek i mały rondelek
  • Sąsiad wiercący za ścianą, który najwyraźniej próbuje ogarnąć Prison Brejka akurat do łóżeczka jednego z Twixów
  • Wrzeszcząca tuż za oknem (a mieszkamy „tylko” na drugim piętrze), przez telefon sąsiadka „Co?! CO?!?! Mów głośniej bo nie słyszę! Cooo?!?! Mówię, że nie słyszę!!! A.. Nie słyszysz..? No to.. MÓ WIĘ, ŻE SŁA BO CIĘ SŁY SZĘ!!!” I tak dalej przez jeszcze dobre 15min
  • Wrzask Twixa z łóżeczka obok, który wyjątkowo zupełnie… nie obudził się w nastroju do radosnego „Mamusiu już się wyspałam/łem, jestem taka radosna/sny”, lecz bardziej „ MAAATKAAA!!! RATUUUJ! DŻIZAS ŚWIAT SIĘ KOŃCZY! UMIERAM! GINĘ! JUŻ NIGDY NIE ZOBACZĘ ŚWIATŁA! MATKAAAAAA! POWIEDZ OJCU, ŻE GO KOCHAM! AAAA!” itd…
  • Mierzenie temperatury metodą mówiąc delikatnie na-pewno-nie-pod-pachę, na-pewno-nie-w-buzi i bynajmniej nie bezdotykowo w czoło; mimo wyciągnięcia z łóżeczka i odarcia z części garderoby. Dodam, że nie tyczy się to sytuacji, w której gorączka przekracza wszystkie dopuszczalne normy i odcina świadomość, lecz takich, w których temperatura mieści się w bezpiecznych 36,6-37’C
  • Wrzaski kota, który chyba co najmniej ze skóry obrywany jest nagle przez innego kota, którego goni ten trzeci, a wszystko to pod łóżeczkiem któregoś Twixa, bo gdzieżby indziej
  • Uniesienie śpiącego Twixa, obrócenie o 180 stopni i ponowne zainstalowanie w łóżeczku, tym razem z głową na poduszce, a nie stopą

Jeżeli nie chcesz się patyczkować, ze słodko-pierdzącym i dość mainstreamowym jednak budzeniem niemowlaka w stylu „Misiaczki, kociaczki, pysiulki otwieramy słodziuteńkie oczęteniusienienieczka” szeptanymi z drugiego końca pokoju, żeby było milej lub po prostu zależy Ci na piorunującym i pionizującym efekcie, bo jednak trzeba wyjść z domu, żeby zdążyć na chociażby ostatni kawałek imieninowego tortu cioci, na pewno zainteresuje Cię, że niemowlę natychmiast obudzi się w sytuacjach:

  • Malowanie paznokci. Chyba, że przezornie zaczniesz malować najpierw paznokcie jednej dłoni, poczekasz aż wyschną i dopiero zabierzesz się za drugą. Wtedy drzemka potrwa jeszcze przynajmniej godzinę.
  • Rozłożenie się względnie komfortowym plackiem na łóżku w celu zdrzemnięcia, ponieważ „przecież śpią dopiero 20 min”, a noc była średnia. W najmniejszym nawet stopniu nie pomaga opanowana do perfekcji technika wślizgu do wyra niczym wąż-ninja, dająca efekt kompletnej ciszy, bez minimalnego nawet skrzypnięcia materaca
  • Chce mi się siku, dobra zaraz, chce mi się siku, dobra zaraz, chce mi się siku, dobra i tak się zaraz obudzą, idę. (Konkretnie chodzi o element IDĘ)
  • Jeżeli jakimś cudem nie obudzą się od powyższego, na pewno obudzi je sytuacja centralnie „w trakcie”, mimo zastosowania taktyki „po muszli”, czyli stuprocentowego osiągnięcia umiejętności bezdźwięcznego załatwiania się, nabytej w kiblach wszelkich centrów handlowych. Swoją drogą miejsca tzw. „zbiorowego zrzutu” zorganizowane są w sposób absolutnie nieludzki. Sikanie lub nie-daj-Boże dwójka, wypuszczane w komórce odgrodzonej jedynie kartonową niby-ścianą od kompletnie obcej osoby, to niemalże jakby siedzieć jej na kolanach. Spotykasz się potem z osobnikiem przy wspólnej umywalce i wymieniacie uprzejme spojrzenia i półuśmiechy w lustrze, w myślach tylko, z rumieńcem zażenowania na twarzy zdajecie się cedzić: „Strasznie się ktoś śmierdząco zesrał”, „To nie ja”, „Ja też nie”, „Taaa akurat”)
  • Szeptem wypowiedziane ” Halo, nie bardzo mogę rozmawiać, bo jeszcze chcę żeby dospały, ale mów..”
  • Odgłos zamykanych powiek (Jeżeli wcześniej już jakimś cudem znajdowałam w pozycji leżącej)
  • Domofon, na który czekam przygotowana, bo wiem że kurier idzie, bo dzwonił uprzedzając, że przyjedzie dziś z paczką… a właściwie… to już jest pod blokiem… w tej właśnie chwili. Trzymanie ręki na słuchawce, żeby w pierwszym ułamku sekundy brzęczenia odebrać, przy pozamykanych wszystkich możliwych drzwiach.
  • Przykrycie kołdrą wystającej stopy
  • Krótkie, pojedyncze prychnięcie kota w najbardziej odległej części mieszkania (w sumie niezbyt wielkiego, to fakt)
  • Pyknięcie w kolanie lub innej części ciała, kiedy tylko na chwilkę, Bóg raczy wiedzieć po co, postanowiłam zajrzeć do sypialni i już właśnie się stamtąd wymykałam.
  • Skrzypnięcie podłogi w sytuacji jak wyżej
  • Myśl „no dobrze, to może zrobię sobie coś do jedzenia”
  • Odłożenie telefonu na nocną szafkę w celu oddania się Morfeuszowi, czy jak tam się mówi na wieczorny zgon

Wydrukujcie, powieście na lodówce, nad kiblem, wsadźcie do portfela i korzystajcie, wedle zapotrzebowania.

Nie ma za co.

  • kejt.

    Dokładnie!!!! 😉

    • TwinMama

      🙂

  • Ola

    O tak!
    Po 4 latach wyglada wyglada to u nas nastepujaco: kiedy musimy wstac do pracy i przedszkola – nasze dzieci spia jak susly i nie mozna ich dobudzic. Kiedy mamy dzien wolny i marzymy o dluzszym snie – nagle asze dzieci wstaja bez budzika i krzycza „juz jest dzien!”. Taaa.:)

    • TwinMama

      haha 😀 świetlista przyszłość przed nami! 😀

  • Ilonka

    Świetne!!! Jakież to prawdziwe 😉

    • TwinMama

      Dzięki 🙂

  • Genialne! I prawdziwe.
    Dodaje od siebie:
    1. Mimo identycznych warunków to, co nie zbudzi moich chłopaków wieczorem to na bank zbudzi ich z drzemki w dzień: np blender.
    2. W sypialni mamy dość gruby materac. Ilekroć się kładę on chrzęści swoim wypełnieniem i jeżeli odgłosy wieczornego krzątania się nie zbudzą Fasolaków to ten chrzest materaca kogoś na pewno.

    • TwinMama

      podpisuję się pod 1 punktem 😉

  • OMG! Skąd ja to znam? u Podopiecznego jest tak, że nie obudzi Go spadający garnek, ani gaz włączony pod garem (chodzi o zapalarke), nie obudzi Go walenie w nie wiem co u sąsiada za oknem. Nie obudzi sie puszczonym radiem na ful na dole (On śpi na piętrze). Ale obudzi go bezszelestne otwarcie drzwi wyjsciowych (bo np kurier przyjechal), obudzi Go jak wchodze prawie niesłyszalnie! po schodach żeby zobaczyć czy śpi i czy przypadkiem sie nie odkryl. Albo jak skoncze czytac baję zanim zasnie na amen 🙂 No i jak nie trzeba, to wstaje po ok 1,5g ale jak trzeba gdzieś wyjść (np po Siostre do przedszkola) to śpi jak zabity!

    • TwinMama

      Klasyk! Dokładnie tak 🙂

Inline
Inline