Blog Matki Bliźniąt – TwinMama.pl

Super Matka

Jeszcze będąc w ciąży, często spotykałam się z opinią, że Matki Bliźniąt to Super Matki. Jak tylko moje dzieci zostały wypakowane, jeszcze w szpitalu, a potem przez pierwsze miesiące słyszałam, że jestem taka dzielna, taka wspaniała, taka wow! Bohaterka wręcz! I tak się zastanawiam… Czy naprawdę tak jest? Czy Matki Bliźniąt zostają wybrane przez siły odgórne drogą selekcji, wyłonienia tych „najwspanialszych”, „najdzielniejszych” naj och i ach? Nie wydaje mje się…

Myślę sobie, że człowiek boi się tego, co nieznane. Człowiek bezdzietny „boi się” rodzicielstwa. Rozkminia, czy sobie poradzi, jak to stworzenie z USG stanie się „faktem autentycznym” 😛 wrzeszczącym w nocy, czy będzie umiał je wykąpać, przebrać, nakarmić, czy będzie wiedział, o co temu człowiekowi chodzi, że tak leży i krzyczy mimo że przewinięty i nakarmiony itd. Rodzic jednego dziecka, najlepiej jeszcze dość problematycznego, który jakoś w miarę wyrabia na zakrętach i powoli, powoli zaczyna ogarniać temat, raczej z trwogą myśli o życiu z dwójką takich bobasów na raz itd.

Matka Bliźniąt (w postaci mnie 😉 ), nie jest bohaterką. Nie jest też Super Matką. Jest zupełnie normalną Matką, od czasu do czasu pokonującą pagórki i wygrzebującą się z dołków.

Matka Bliźniąt ma czasem dwa razy więcej roboty. Dwa razy więcej karmienia, przewijania, przebierania i kąpania. Reszta w dużej mierze zależy od dzieci. Czy nie? Przecież dzieci są tak różne, w tak wielu sferach, na które nie mamy za bardzo wpływu. Mogą mieć kolki lub nie, mogą rzygać non stop dalej niż widzą (ratunku!), mogą często chorować lub przechodzić mega hardcorowo ząbkowanie lub nie, mogą być małymi marudami lub mogą „godzinami” zajmować się własną stopą i techniką umieszczania jej w otworze gębowym.

Jako Matka Bliźniąt, która w dodatku ma odrobinę farta, bo dzieci omija póki co większość problemów… Tak, wiem: „Czekaj, czekaj! Skończy się, a zacznie się… i wtedy zobaczysz! Więc naciesz się póki możesz!” o czym pisałam już TUTAJ … Kontynuując… Osobiście bohaterkami dla mnie są np. Matki dzieci przewlekle chorych, niepełnosprawnych; Matki, które same, samiutkie wychowują swoje dzieci oraz bezsprzecznie Matki… trojaczków, czworaczków, pięcioraczków itd. Dodałabym jeszcze może moją już zupełnie prywatną, własną traumo-fobię, czyli Matka „rok po roku” 🙂

Żeby oswoić trochę tę wynoszoną często na piedestał Matkę Bliźniąt, można spróbować wyobrazić sobie jak to jest, być w jej skórze, zastanowić się jak wyglądałoby takie życie, jakie decyzje musielibyśmy podejmować lub jakich wyborów dokonywać na co dzień. Ktokolwiek, kto miał styczność z małym dzieckiem, być może zastanawiał się nad tym, jak takiego człowieka ogarnąć. Wszystko jedno kto by to był, Matka, czy znajoma Matki (lub Ojca… chociaż Ojca to może lepiej znajomy, a nie znajoma 😉 #żonypilnujciemężów), a może zupełnie obca osoba przechodząca obok. Każda z tych osób, która kiedykolwiek miała jakąś teorię na temat wychowania, pielęgnacji, opieki jako takiej, nad mikroczłowiekiem, niech sobie wyobrazi wszystko razy dwa. Nie chodzi o to, żeby wyobrażać sobie nie wiadomo jaką masakrę… płaczą na raz, nie śpią w nocy itd. Nie. Wygrzebmy „pierwsze lepsze” dziecko z naszej pamięci. Może być nasze własne, najukochańsze, najgrzeczniejsze, najmniej problemowe itd. i pomnóżmy razy 2. Samo to weryfikuje trochę nasze działania. Czy nie? (Wspominałam o tym TUTAJ) Czy musi to jednak od razu oznaczać wielki heroizm i nie wiadomo jakie moce?

Matka Bliźniąt (w postaci mnie 😉 ) nie jest Bardziej-Super-Matką od pozostałych Matek.

Matka Bliźniąt musi być kreatywna, pomysłowa, zorganizowana, musi radzić sobie w nagłych, nieprzewidzianych sytuacjach, musi mieć niewyczerpane pokłady energii, cierpliwości, musi mieć mega refleks i oczy dookoła głowy itd. A Matka jedynaka nie musi? A co z Matkami, które mają już dzieci i bliźnięta rodzą im się jako te „kolejne”?

Matka Bliźniąt chcąc nie chcąc, jeśli nie jest od początku, to staje się stopniowo w pewnym sensie specyficzna. No nie ma wyjścia :). Nie oznacza to chyba jednak od razu, że jest Super Matką.

Ps. Oczywiście, tak naprawdę, ja JESTEM Super Matką i każda osoba, która to przeczyta, też jest Super Matką. Nawet, jeśli ktoś nie jest Matką, a to przeczyta, to też jest Super Matką.

Jeżeli uważasz, że jestem stworzona do tej roboty, zostaw kciuka TUTAJ. Jeśli tak myślisz, a kciuka nie zostawisz, to uschnie Ci wskazujący palec niedominującej ręki. Ja bym nie ryzykowała.

Inline
Inline