Blog Matki Bliźniąt – TwinMama.pl

Wyprawka dla noworodka – jak nie zbankrutować

Wyprawka dla noworodka. Temat rzeka. Co kupić i jakie? Gdzie tego szukać? W co inwestować, a co kupić po taniości? Czym w ogóle nie warto zawracać sobie głowy? Tyle pytań. Tyle możliwości! W dobie Internetu i blogów wszelakich od ilości porad napływających ze wszystkich stron można dostać niezłego bólu głowy. Finalnie i tak mamy wrażenie, że nie wiemy nic.

 

Z jednej strony chcemy wszystko nowe, piękne dizajnerskie, jak ze zdjęcia na Instagramie. Blogerki podtykają pod nos wspaniałe nowoczesne produkty, bez których rzekomo nie wyobrażają sobie początków macierzyństwa. Coraz to bardziej wymyślne gadżety. Czasy kawałka tetry i trzech zestawów „kaftanik plus śpiochy” mamy już za sobą. Teraz można więcej. Czasem mam wrażenie, że nawet trzeba. Bo to Ci życie ułatwi, bo to dla dziecka niezbędne, bo to po prostu trzeba mieć. Przyszli rodzice, tuż po załączeniu trybu „wicie gniazda” lubią odpinać wrotki i szaleć na zakupach. To całkiem zrozumiałe. Jeżeli nie chcecie jednak wydać pięcioletniego budżetu na rzeczy, które będą tylko zawalać miejsce spróbujcie podjąć pewne kroki.

  1.  Własna lista wyprawkowa towarów pierwszej potrzeby

Wasza intuicja, obserwacja znajomych, wujek Google i rozmowy z innymi rodzicami powinny, mniej więcej, dać Wam pogląd na to czego potrzebujecie. Stwórzcie własną listę pewniaków. W Excelu, Paincie, Wordzie, czy kołonotatniku. Gotowców w Internecie jest cała masa. Poszukajcie, ale przepuście to przez własny filtr. Niektórzy twierdzą, że trzeba mieć ileś tam  pieluch flanelowych? Zanim wykupicie pół sklepu pomyślcie, czy w ogóle macie pomysł na ich zastosowanie. Ja nie pomyślałam, a kupiłam. Potem leżały na kupce w szafie użyte może 2 razy, a i tak tylko po to, żeby się nie kurzyły. Własna lista to priorytet. Jak już ją stworzycie to…

  1. Zapytajcie na forum

Ja wiem,  że niektóre grupy, czy fora to jedynie źródło hejtu i frustracji wylewanej z byle powodu na przypadkowe osoby. Na pewno jednak znajdziecie miejsca wartościowe np. TwinMama – Grupa. 🙂 Pytajcie tych, którzy mają to już za sobą. Ile tych bodziaków trzeba, co to ten katarek i czy termometr do wanienki jest nam niezbędny? Jest spora szansa, że będziecie na starcie mogli wykreślić połowę produktów z waszej listy, a może i dopisać coś sensownego. Dzięki temu stworzycie też…

  1. Wyprawkowa lista rezerwowa

Tu zbliżam się do sedna sprawy. Samego ciuciu. Lista rezerwowa to coś, co pomogłoby nam zaoszczędzić sporo kasy, która przy bliźniakach jest często podwójnie potrzebna,  gdybym wpadła na ten pomysł wcześniej. Jak już macie tę swoją listę pierwszej potrzeby, to teraz czas na kolejną. Nie wiem, czy nie ważniejszą od podstawowej. To tu zapisujecie produkty, o których istnieniu słyszeliście, które ktoś polecał, które budzą Wasze zainteresowanie, ale nie będziecie ich potrzebować od pierwszych godzin życia waszego dziecka. Może się też okazać, że nie będziecie potrzebować ich wcale. Jeżeli po pewnym czasie okaże się, że czegoś Wam do życia brakuje, sięgniecie po listę rezerwową. Żeby w panice nie szukać, nie guglować, nie przetrzepywać rankingów, zróbcie sobie zbiór linków, print skrinów, notatek dotyczących przedmiotów, które czujecie, że może Wam się przydadzą. W dobie Internetu i sklepów co krok, dokonanie odpowiedniego zakupu zajmie tylko chwilę. Jeżeli nie chcecie stawiać na przypadkowość wyboru, a ewentualną karuzelę chcecie mieć pod kolor otulacza, czy podgrzewacza do butelek, skompletujcie te elementy wyprawki przed narodzinami potomstwa, ale jedynie wirtualnie.

A teraz do rzeczy. Konkrety.

WYPRAWKOWA LISTA REZERWOWA

  1. Pościel – zdecydowanie nie potrzebna nawet przez cały pierwszy rok życia dziecka. Im mniej w łóżeczku tym lepiej. Bobas może spać w specjalnym śpiworku, otulaczu, a często też po prostu z Wami.
  2. Baldachim – piękny gadżet do zamontowania nad łóżeczkiem idealnie zbierający kurz i cały inny syf. Nie. Dziękuję.
  3. Butelka, smoczek, laktator o ile karmienie piersią jest w planach, wszelkie tego typu gadżety są zbędne. W sytuacji kryzysowej np. brak pokarmu po cc, laktator można jeszcze w szpitalu wypożyczyć, a najlepszym rozkręcaczem laktacji jest sam potomek. Poczytajcie co się ewentualnie może sprawdzić i wrzućcie na listę, ale nie wykupujcie od razu połowy apteki, rossmana i innych tego typu miejsc.
  4. Kosz na pieluchy – Wspaniały gadżet w milionie odsłon. Prawda jest taka, że kupa, to kupa. Klepie zawsze tak samo. Zamiast wydawać kasę na wynalazek o wyglądzie R2D2 (gwiezdne wojny ju noł?) i do tego magiczne woreczki za milion, kupcie lepiej najprostszy kosz z pokrywką ze starej dobrej Ikea i do tego paczkę torebek śniadaniowych.
  5. Dizajnerskie ciuchy i buty niechodki – jeśli macie konto na Instagramie, to będą Was takie zakupy kusić. Nie warto. Dla tego jednego zdjęcia w stylówie, którą ubiera się przez 20 minut po to, żeby obrzyganą, po 10 minutach zdjąć, nie warto. Koszule, dżinsy, sukienki, kamizelki. Nie. Nie potrzebujecie tego. Butów też nie będziecie używać. Trust me. Bodziaki, śpiochy, pajace – to jest Wasz priorytet.
  6. Kurtka zimowa – dla bobasów wykluwających się jesienią lub zimą rzecz absolutnie zbędna. Ta sama kategoria co punkt poprzedni, ale zdecydowanie zasługuje na podkreślenie. Pajac, kombinezon lub śpiwór. W zależności od temperatury na zewnątrz. No weź spróbuj ubrać to kilkutygodniowe dziecko w parkę z HaeMu. Powodzenia.
  7. Rękawiczki niedrapki – Chyba wszyscy to mają. Kupują lub dostają. Zbędne. Po pierwsze sporo pajacyków dla noworodków ma wszyte takie rękawiczki. Po drugie, nawet jeśli nie ma, to nadal nie wiem po co nam to. Te paznokcie naprawdę można obciąć. #potwierdzoneinfo
  8. Leżaczki, bujaczki, kojec, huśtawki z opcją wibracji i serią piosenek w stylu disco baby – Leżaczków używaliśmy, fakt, ale nie od urodzenia. Kojec dostaliśmy i sprzedaliśmy po roku stania pod ścianą. Poszukajcie co Was interesuje, ale nie inwestujcie od razu. Dla dziecka i tak najzdrowsze jest wylegiwanie na płaskim. Zdecydowanie natomiast poszłabym od początku w matę lub fajny dywan.
  9. Pieluchy flanelowe –  To jest klasyk z chyba każdej listy wyprawkowej. Nie mam najmniejszego pojęcia po co mi te kolorowe szmatki zwłaszcza, że szafę mam również wypchaną tetrą. Tetra się przydała. Wielokrotnie. Ale po co mi ta flanela? Nie mam pojęcia. Tetra zdecydowanie wystarczy.
  10. Termometr do wanienki – Powiem tak. Pierwsza kąpiel w domu po powrocie do szpitala. Ojciec dumny leje wodę do wanienki. Wrzuca termometr. Sprawdza pomiar. „Już! Kąpiemy!” Przezornie wkładam łokieć, a tam temperatura przypominająca jezioro w majówkowy wieczór. Tak, że ten. Nie potrzebujecie termometru.
  11. Zabawki – dziecko do mniej więcej 6 miesiąca nie potrzebuje zabawek. Serio. Poza tym i tak dostaniecie ich od groma. Nawet jeśli Wasz potomek zacznie zauważać coś poza własnymi dłońmi to obiektem jego zainteresowań będzie pewnie butelka po wodzie, kabel, pudełko lub coś równie abstrakcyjnego. Nie inwestujcie w zabawki. Jeszcze się zdążycie obkupić.
  12. Gąbka do wanny – Tetra wystarczy. Zdecydowanie.
  13. Podgrzewacz do butelek i wyparzacz – Nie wiecie czy w ogóle będziecie używać butelek? Więc nie potrzebujecie dodatkowych gadżetów.
  14. Podgrzewacz do mokrych chusteczek – hahah! Nie wymaga komentarza.
  15. Rożki – Dzieciaki strasznie szybko z tego wyrastają. Spokojnie można zastąpić kocykiem. Na pewno nie warto inwestować w super drogie dizajnerskie rożki od projektanta. Używka lub tanizna z allegro wystarczy. Serio.

To nie znaczy, że te wszystkie rzeczy na 100% będą Wam niepotrzebne. Zdecydowanie nie wrzucałabym ich od razu do kategorii przedmiotów niezbędnych w wyprawce kompletowanej przed narodzinami potomka. Jak ten bobas się wykluje, to sami będziecie wiedzieć czy czegoś Wam potrzeba. Zajrzycie wtedy do wyprawkowej listy rezerwowej i klik, klik w Internety albo Ojca do supermarketu wysłać i po sprawie. Nie dodawajcie sobie wydatków i nie zagracajcie przestrzeni tam, gdzie to niepotrzebne. Jeszcze zdążycie przegonić furmankę pieniędzy na Waszego ukochanego potomka.

Wpis o tym w co warto zainwestować nadejdzie również. Bądźcie czujni.

Jeżeli uważasz, że jestem stworzona do tej roboty, zostaw kciuka TUTAJ.

Jeśli tak myślisz, a kciuka nie zostawisz, to uschnie Ci wskazujący palec niedominującej ręki. Ja bym nie ryzykowała.

Nie krępuj się. Możesz też udostępnić.

Komentuj. Koniecznie daj znać, co o tym wszystkim myślisz.

Inline
Inline