Blog Matki Bliźniąt – TwinMama.pl

Z wdzięczności, że o to nie muszą prosić w liście

W tym roku chyba po raz pierwszy dzieciaki w pełni świadomie mówią o tym co im się marzy. Widzę w tym piękne odbicie typowych małych, pełnych ciepła serduszek. Takich, które coraz mocniej poznają świat, są coraz bardziej ciekawe, a wiedzę chłoną jak gąbka.

 

Ich życzenia są raczej typowe. Domek dla lalek, hulajnoga, kolejka. Pomysły błyskawicznie mnożą się, ewoluują albo stają nieaktualne. Niektóre zostają w ich głowach na dłużej. Ja obserwując to uśmiecham się do siebie przypominając sobie moje dziecięce pragnienia. To cudowne uczucie beztroski i wiary w to, że pan w czerwonej czapce może spełnić każde moje marzenie.

 

 

Gdyby jednak list do Mikołaja zaczynał się tak:

 

Kochany Święty Mikołaju najbardziej na świecie chciałbym Cię prosić, żeby tata wyzdrowiał. Może mama w końcu przestanie płakać.

Kochany Święty Mikołaju na Święta chciałabym najeść się tak, że aż brzuch mnie rozboli. Ostatnio boli tylko z głodu.

Kochany Święty Mikołaju spraw proszę, żeby mój mały braciszek wrócił na Święta do domu. Tęsknię za nim, a nie wolno mi odwiedzać go w szpitalu.

Kochany Święty Mikołaju chciałabym Cię prosić o lalkę. Taką prawdziwą i tylko moją. Chciałabym w końcu mieć jakąś zabawkę. Swoją własną. Nową. Mama mówi, że ledwo starcza pieniędzy na jedzenie, więc nie może mi takiej kupić.

Kochany Święty Mikołaju chciałbym, żeby w Święta mama i tata usiedli razem ze mną do stołu. Tak jak kiedyś. Odkąd tata się wyprowadził, to tylko się kłócą.

Kochany Święty Mikołaju chciałabym Cię poprosić, żebyś nie przynosił mi żadnych zabawek. Mama i Tata ciągle mi coś kupują. Co tylko zapragnę. Tylko nie mam się z kim bawić. Oni ciągle nie mają czasu. Czy możesz załatwić moim rodzicom trochę wolnego na Święta?

Kochany Święty Mikołaju to będą pierwsze Święta bez Mamy. Najbardziej na świecie chciałbym móc ją zobaczyć i przytulić. Wiem, że to niemożliwe. Strasznie za nią tęsknię.

Kochany Święty Mikołaju czy trafisz do mnie do szpitala? Mama i Tata nie mówią, kiedy wrócę do domu. W ogóle mało mówią. Za to ciągle płaczą, kiedy myślą, że nie widzę.

 

Spośród nieskończonej ilości ziemskich żyć mogłam dostać każde. Każdy los mógłby być moim lub moich dzieci. Jestem tu i całą sobą chłonę ich uśmiechy, drobne awantury o to kto bardziej chce dostać czerwoną taczkę. Nie dostaną wszystkiego co wymyślą, ale dostaną dużo. Dużo więcej niż te kilka nowych zabawek, chociaż na razie jeszcze tego nie rozumieją.  A ja? Ja już dostałam.

 

Życie, zdrowie i rodzina to o wiele więcej niż czasem zdarza nam się dostrzegać. Łatwo zapomnieć o tym co mamy na co dzień, co przyszło bez trudu, co zawsze było i wydaje się, że zawsze będzie.

 

Doceniam na maksa. Doceniam to co bezcenne. A Ty?

 

__________________________________________________________________________

Jeżeli spodobał Ci się ten wpis, koniecznie daj znać.

Zostaw komentarz tu lub na Facebook’u. Polub, a nawet udostępnij śmiało.

Wtedy widzę, że nie piszę w próżnię, że jesteś tam, po drugiej stronie. Dzięki!

Znajdziesz mnie też na Instagramie o TU

Inline
Inline